Podkreślił, że podstawowy bój o prezydenturę stoczy z Bronisławem Komorowskim. – Jego ostatnie zachowanie, m.in. ataki na mnie, pokazują, że sprawa jest poważna – zauważył w rozmowie z Joanną Lichocką. Dodał też, że ostatnie badania sondażowe pokazują jego wzrastającą pozycję i malejącą Komorowskiego, a w związku z tym sprawa zwycięstwa pozostaje otwarta.
Duda skrytykował obecnego prezydenta za to, że „cały czas sprzyja obozowi rządzącemu i robi to, co oni chcą”.
Kandydat PiS odniósł się także do postawy Bronisława Komorowskiego po skandalu z liczeniem głosów po pierwszej turze wyborów samorządowych. – Prezydent, który stoi na straży konstytucji, powinien zająć stanowisko broniące demokracji – zaznaczył Duda i dodał, że słowa Komorowskiego o „odmętach szaleństwa” to bardzo niedobry sygnał. – Prezydent stoi po stronie obozu rządzącego, nie potrafi zająć obiektywnej pozycji, a powinien być tym, który wznosi się nad podziały polityczne, powinien łączyć – tłumaczył Andrzej Duda.
Według kandydata największej partii opozycyjnej, obecny prezydent zamiast bezpardonowo atakować opozycję, powinien w tej sytuacji zaprosić ją na spotkanie i spróbować porozmawiać na ten temat. – Tego nie było, co pokazuje jakość tej prezydentury – powiedział Duda.
Podczas rozmowy w studiu TV Republika Andrzej Duda odniósł się też do odrzucenia przez Sejm projektu PiS dotyczącego zmian w Kodeksie wyborczym. – On miał uwiarygodnić proces wyborczy, nie zgodzono się na to. To było "nie, bo nie" – ponieważ koalicja rządząca musi wmówić społeczeństwu, że wszystko jest dobrze – mówił Duda i zaznaczał, że zachowanie rządzących ws. wyborów to w jego przekonaniu „niszczenie demokracji”. Zdaniem kandydata PiS, koalicja PO-PSL „próbuje utrzymać władzę za wszelką cenę” i dlatego neguje wszystko, co dotyczy wątpliwości i nieprawidłowości wyborczych.