Jeżeli do jutra nic się nie zmieni na wrocławską debatę prezydencką, trzeba będzie zdobywać wejściówki w siedzibie gazety nie ukrywającej swoją niechęć wobec wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób podważają układ rządzący w Polsce.
„Chcemy dyskusji, nie zadymy” - tłumaczy działania sztabu Dutkiewicza, Jacek Harłukowicz z GW, ten sam, który kilkanaście dni temu opublikował artykuł opisujący powiązania prezydenta Wrocławia z przedstawicielami firmy Inter System, regularnie wygrywającej przetargi na największe, wielomilionowe inwestycje w mieście.

(screen twitter)
- Widać Dutkiewicz boi się spontanicznych ludzi. Moja noga tej zakłamanej redakcji nie przekroczy, by dostać wejściówkę na "dobro luksusowe" jakim jest udział w debacie. To absurd - komentuje dziennikarz Gazety Warszawskiej Paweł Miter, autor słynnej prowokacji kompromitującej sędziego Milewskiego przy okazji afery Amber Gold.
W "Wyborczej" niby obawiają się zadym, a na poprzedniej, otwartej dla wszystkich debacie, organizowanej przez TOK FM przed I turą wyborów, wypowiedzi kandydatki PiS próbowała zakłócić jedynie radna wspierająca Dutkiewicza.
- Po Wrocławiu krąży wieść, że większość sali na debacie mają stanowić urzędnicy miejscy - dodaje Miter.

(screen twitter)