"Problemami dotyczącymi systemu informatycznego Państwowej Komisji Wyborczej zainteresowała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Służby sprawdzały, czy pojawiające się podczas testów problemy z przesyłaniem wyników nie są efektem sabotażu" - pisze "Rzeczpospolita".
To kolejny niepokojący sygnał przed zbliżającymi się wyborami. Dziś przewodniczący PKW Stefan Jaworski przyznał, że cały czas trwają testy systemu wyborczego, gdyż ciągle wykrywane są jakieś usterki.
"Na pewno są wątpliwości co do sposobu transmisji danych do PKW" - powiedział Jaworski.
W czerwcu 2014 r. "Gazeta Polska" ujawniła, że kilka tygodni przed eurowyborami serwery Krajowego Biura Wyborczego przeniesiono do firmy Exatel, której prezesem w marcu 2014 r. został Marcin Jabłoński, wcześniej wiceszef MSW w rządzie Donalda Tuska oraz członek KLD i PO. Wiceprezesem Exatela został tuż przed wyborami do europarlamentu syn Władysława Bartoszewskiego, sekretarza stanu w kancelarii premiera. Certyfikaty zabezpieczeń zostały zaś zakupione od Unizeto, firmy należącej do rosyjskiego konsula honorowego.
Ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego upłynęły pod znakiem licznych wyborczych skandali: łamania procedur, nieprawidłowości w liczeniu głosów, ogromnej liczby nieważnych głosów. Poważne wątpliwości budził też elektroniczny system sumowania głosów i przesyłu danych. Do awarii wyborczego systemu informatycznego doszło też w trakcie ostatnich wyborów uzupełniających do Senatu.