- Dziś posłowie PiS są zawieszeni, podają inne fakty niż media. Będą mogli je przedłożyć sądowi dyscyplinarnemu - komentował Mastalerek. - Sąd partyjny ma zebrać się w jak najszybszym terminie. Mamy kampanię wyborczą, w jej trakcie sąd się nie zbierze - tłumaczył poseł PiS.
Mastalerek odniósł się też do postawy mediów i PO, które incydent próbują rozdmuchać do rangi wielkiej afery. - Uśmiecham się, kiedy widzę marszałka Sikorskiego, który próbuje rozliczać PiS. Sam jadał obiady za parę tysięcy złotych - stwierdził ironicznie Marcin Mastalerek. - Sikorski po taśmach prawdy nie został ukarany, a awansował. Nowakowi również włos z głowy nie spadł - dodał.
- PiS ma inne standardy niż PO, wyciągamy konsekwencje. Prezes podjął bardzo szybko decyzję, która dziś przecina sprawę i na razie ją zamyka. Dziś jedyną możliwością statutową, przy prowadzeniu kampanii wyborczej, jest zawieszenie. Jeżeli potwierdzą się fakty przedstawiane przez media, będą rzeczywiście nie do obrony - stwierdził polityk Prawa i Sprawiedliwości.