Pieniędzy na remont szpitala więziennego nie ma. – Decyzja zapadnie w ciągu kilku miesięcy – mówi „Gazecie Wrocławskiej” rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej we Wrocławiu - Mariusz Jastrzębski.
Publiczne szpitale już obawiają się kryminalistów w placówkach. I nie kryją oburzenia. Dyrektorzy Wrocławskich lecznic mówią, że nie potrafią sobie wyobrazić, jak miało by to funkcjonować. W lecznicach nie już nie ma miejsc i pacjenci leżą na korytarzach.
Oznaczało by to, że „chorzy więźniowie z Wrocławia będą przewożeni do zakładu karnego w Krakowie, a jeśli tam nie będzie miejsca, będą leczeni w placówkach wrocławskich” – powiedział gazecie Andrzej Kublik, ordynator więziennego szpitala przy ul. Kleczkowskiej.
„Najgorsi kryminaliści: mordercy i gwałciciele, będą transportowani do zwykłych szpitali i przyjmowani tam bez kolejki. Co więcej, towarzyszyć im będzie uzbrojona eskorta. Jeśli zostaną w szpitalu na dłużej, to przysługiwać im będzie oddzielna sala, strzeżona przez policjantów” – pisze gazetawroclawska.pl.
Ordynator Kublik zaznacza, że ochrona więźniów, konwoje do szpitala też kosztują, dlatego argument o braku środków finansowych go nie przekonuje.
A jak w takiej sytuacji wyglądało by życie normalnego szpitala? „Policjanci z długą bronią w kominiarkach wprowadzają do szpitala zakutego w kajdany mordercę. Patrzą na to dzieci, starsi ludzie i inni pacjenci, którzy czekają na swoją kolej do lekarza. Kryminalista ma jednak pierwszeństwo i wchodzi do specjalisty pierwszy” – czytamy na gazetawroclawska.pl.
Rzecznik Jastrzębski podkreśla, że decyzja jeszcze nie zapadła.