Niemcy dalecy są od gry, którą prezentowali na poprzednich mistrzostwach, czyli szybkiej i pełnej finezji, Brazylia ciągle bez pomysłu, Holendrzy także nieco stonowali po fazie grupowej. Co dzieje się z faworytami ?
Styl Niemców może nie jest najpiękniejszy, ale to jednak oni są już w ćwierćfinale. Nie dramatyzowałbym, że przeciwko Algierii wypadli słabiej. Brazylia natomiast gra u siebie i widać presję, która na niej ciąży. Własny klimat tak uprzykrzający życie innym, piękne boiska i rozpalone nadzieją na mistrzostwo serca kibiców to warunki, które czasami, zamiast sprzyjać, mocno plączą nogi. Kolejnym aspektem jest postawa Neymara. Słabsza gra tego piłkarza jest równoznaczna z gorszym meczem Brazylii. Dobrze było to widoczne w meczu z Chile, taka sytuacja znacznie ogranicza styl gry gospodarzy. Osobiście mocno wierzę w Canarinhos. Analogicznie jak na Niemców spojrzałbym na Holendrów i Francuzów. Każdemu może zdarzyć się słabszy mecz, lecz wielkie drużyny poznaje się po tym, jak sobie w takim spotkaniu radzą.
Algieria grała z Niemcami jak równy z równym. Spodziewał się Pan tak zaciętego spotkania?
Algieria już w fazie grupowej pokazała ciekawy i ofensywny futbol, sprawiając problemy Belgom. W spotkaniu z Niemcami nie kalkulowali, wiedzieli, że nie mają nic do stracenia – to na pewno pomaga rozwinąć skrzydła. Determinacja Lisów Pustyni to jednak za mało, choć Niemcy, owszem, mieli problemy z charyzmatycznymi Afrykanami. Cieszę się, że właśnie takie drużyny jak Algieria czy Chile odważnie grają z faworytami. Taka postawa tych drużyn powoduje, że kibice dostają ogromną dawkę emocji.
Kto będzie faworytem ćwierćfinału Francja-Niemcy?
Trójkolorowi świetnie zaprezentowali się w fazie grupowej, lecz później podobnie jak Niemcy mieli problemy. W obu zespołach jest wiele indywidualności i to od ich postawy będzie zależał wynik spotkania. Minimalnie większe szanse daję Niemcom.
Cały wywiad w czwartkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"