Prace w Sejmie nad projektem nad ustawą o repatriacji Polaków ze Wschodu trwają od czterech lat, ale przeszedł on tylko pierwsze czytanie. Podobnie z siedmioma innymi projektami obywatelskimi, złożonymi w poprzedniej kadencji Sejmu. Jeśli prace nie przyspieszą, ze względu na zasadę dyskontynuacji projekty trafią do kosza. Pod złożonym w 2011 roku projektem przywracającym obowiązek szkolny w wieku siedmiu lat podpisało się 330 tys. osób. Pod firmowaną przez NSZZ „Solidarność" propozycją podniesienia minimalnego wynagrodzenia za pracę – 300 tys.
Poseł PSL Stanisław Żelichowski, szef Komisji Ochrony Środowiska, w której tkwi kilka projektów obywatelskich, twierdzi, że Sejm „głosu obywateli nie lekceważy". Jednak spośród ośmiu projektów zagrożonych „uśmierceniem" tylko jeden przeszedł drugie czytanie. Żelichowski powolne prace nad projektami tłumaczy zbyt dużym obciążeniem posłów innymi, bieżącymi sprawami. – Sejm to powinna być fabryka prawa, jednak prawników w nim brakuje – uzasadnia.
Posłanka PO Joanna Fabisiak, szefowa podkomisji zajmującej się projektem o repatriacji, sugeruje, że jego realizacja byłaby za droga.