Wczoraj "Fakt" opublikował zdjęcia, na których widać jak BOR-owcy, który przyjechali do dworku Sikorskiego w Chobielinie, wręczają ministrowi Sikorskiemu pudełko z pizzą. Tekst gazety wywołał falę kpin internautów i pytań do przedstawicieli Platformy Obywatelskiej. Także jej szefa i premiera zarazem Donalda Tuska.
Ten jak zwykle w kłopotliwej sytuacji, zamiast ją wyjaśnić, uciekał w szyderstwo. Wsparła go rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska, która zapewniała: "Rozmawiałam z ministrem Sikorskim. Minister na całodzienną ochronę BOR. Wtedy była zmiana warty u funkcjonariuszy BOR" i po chwili dodała: funkcjonariusze zamówili pizzę dla siebie. Chociaż Sikorski na twitterze napisał, że poprosił BOR-owców jadących do Chobielinie, aby przy okazji odebrali dla niego pizzę.
Premier bagatelizuje problem, para ministrów podaje sprzeczne informacje, a szef BOR uznał, że niedopuszczalne jest, aby funkcjonariusze mający ochraniać najważniejsze osoby w państwie byli wykorzystywani jako kurierzy. I wszczął postępowanie wyjaśniające.
Jak dowiedział się reporter Wydarzeń Polsat, szef BOR zlecił postępowanie ws. wykorzystania Biura do dostarczenia pizzy Radosławowi Sikorskiemu.