Radiowcy chyba jeszcze organizują konkurs "Złote usta" (czy jakoś tak) i nagradzają polityków popisujących się niewyszukanymi tekstami. Od dzisiaj murowanym faworytem w kategorii "brednia roku" jest premier Donald Tusk. Za sprawą komentarza do zdjęć zamieszczonych przez dzisiejszy "Fakt" okraszonych informacją:
"Wysłał chroniących go oficerów po gorącą pizzę. BOR-owcy gnali autem z oddalonej o 10 kilometrów pizzerii na złamanie karku, byle tylko dowieźć ciepły posiłek".
Gdy dziennikarze zapytali się o etyczność wysyłania BOR po pizzę premier uciekł od odpowiedzi. Wyrwała się za to rzeczniczka rządu, która - jak rozumiemy - zaprezentowała stanowisko również Tuska. Małgorzata Kidawa-Błońska przekroczyła granicę śmieszności. "Rozmawiałam z ministrem Sikorskim. Minister na całodzienną ochronę BOR. Wtedy była zmiana warty u funkcjonariuszy BOR" i po chwili dodała: funkcjonariusze zamówili pizzę dla siebie - powiedziała Kidawa-Błońska.
Wszyscy jednak dzisiaj widzieli to zdjęcie:

Wyraźnie widać jak Sikorski odbiera pudełko z pizzą od ochroniarzy. W internecie od razu zawrzało od komentarzy:

Pani minister, panie premierze. Nieraz naprawdę milczenie jest złotem.