W sierpniu resort spraw wewnętrznych i administracji zwrócił się do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej o odwołanie z funkcji komisarza wyborczego aż 44 sędziów, po wystąpieniu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Była to jedna z pierwszych decyzji Żurka po objęciu stanowiska.
Na jakiej podstawie chcieli odwołać sędziów z funkcji komisarzy? "Czynnie poparli wybór sędziów do tzw. neoKRS oraz brali udział w procedurze nominacyjnej” - argumentowali Żurek i szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Krytyka Marciniaka
Narrację rządu zmiażdżył podczas posiedzenia pod koniec września przewodniczący prof. Sylwester Marciniak.
Marciniak wskazał, na art. 166 par. 3 kodeksu wyborczego, zgodnie z którym komisarzy wyborczych powołuje PKW na okres 5 lat na wniosek Ministra Spraw Wewnętrznych. Zwrócił też na par. 4. – zgodnie z nim PKW odwołuje komisarzy przed upływem kadencji w przypadku niewykonywania lub nienależytego wykonywania obowiązków.
Jak zaznaczył Marciniak, w tej chwili nie ma obowiązku, że komisarzem wyborczym musi być sędzia. Wśród 100 komisarzy jest wielu sędziów, pozostali mają wyższe wykształcenie prawnicze – są np. adwokatami.
W zasadzie sam minister sprawiedliwości wpada w zamęt. Stwierdza, że sędziowie-komisarze nie spełniają wymogu apolityczności. W każdej ustawie o sędziach jest mowa, że sędzia nie należy do partii politycznej. Jeżeli minister uważa, że nie są apolityczni powinien wszcząć postępowanie. Tu jest sprzeczność
– uznał Marciniak.
Dodał, że obecni komisarze przeprowadzali wszystkie wybory od 2023 roku: do Sejmu i Senatu, samorządowe, Parlamentu Europejskiego i prezydenckie. „To kiedy wcześniej nie dawali rękojmi?” – zastanawiał się Marciniak.
Z punktu widzenia członków PKW uznanie ich pracy in gremio, że jest niezadawalająca, że to jest podstawa do odwołania z funkcji jest niedopuszczalna. Przepisy kodeksu wyborczego nie przewidują, że minister ma prawo złożenia wniosku o odwołania komisarza – powiedział przewodniczący PKW.
Jeszcze raz zwrócił uwagę, że tylko PKW odwołuje komisarza, w wypadku nienależytego wykonywania obowiązków.
Nie wyobrażam sobie, żeby działo się to na wniosek ministra, kandydata, komitetu wyborczego, partii. To musi być autonomiczna decyzja PKW. (…) Nie ma przesłanki ustawowej do możliwości odwołania
– powiedział.
Z kolei mec. Arkadiusz Pikulik mówił o koniecznej autonomii organów wyborczych. „Nie ma konkretnego uzasadnienia, dlaczego komisarze powinni być odwołani. Warto pochylić się nad pracą komisarzy i delegatur. To temat do dyskusji. Ale nie pod presją polityków” – argumentował.
Zgodził się z nim Marciniak. „Źle byłoby, żeby władza wykonawcza decydowała o organach wyborczych. Konieczna jest tu niezależność”- powiedział.
Sędziowie-komisarze wyborczy wskazani w piśmie Żurka wysłali do PKW pismo z krytyką inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości. Wskazywali na gwarancyjny okres ich kadencji i niebezpieczny precedens zagrażający także autonomii PKW.
Szarża Balickiego
Jak dowiedział się portal Niezależna.pl, sprawa jednak wróciła. Na początku styczniowego posiedzenia prof. Ryszard Balicki wniósł o uzupełnienie porządku posiedzenia „o przyjęcie zasad audytu działalności komisarzy wyborczych”. Jak argumentował, umożliwi to „przyjrzenie się ich pracy”.
Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak wyraził zdumienie takim nagłym wnioskiem. Stwierdził, że nie jest przygotowany do procedowania tego punktu, który ze względu na swoją wagę wymaga pogłębionej dyskusji; Nie ma też zebranych odpowiednich materiałów.
Także sędzia Wojciech Sych zauważył, że jest to zagadnienie, które wymaga, aby wszyscy byli do tego przygotowani. Przyznał, że jest zaskoczony propozycją Balickiego.
Inny członek PKW Arkadiusz Pikulik stwierdził, że nie wyobraża sobie dyskutowania i głosowania bez dokumentacji w tym zakresie.
Po tej dyskusji Sylwester Marciniak zadeklarował, że jest skłonny wyznaczyć dodatkowy termin posiedzenia, które poświęcone będzie tylko kwestii audytu działalności komisarzy wyborczych. Zaproponował datę- 16 marca 2026 r. Postulował również, żeby wcześniej odbyła się narada z komisarzami wyborczymi. Balicki przystał na takie rozwiązanie i wycofał swój wniosek. Do sprawy PKW wróci w marcu.