„W ciągu ostatnich tygodni z Krymu napływają wiadomości o zatrzymaniu osób, które później znikają – dziennikarzy, działaczy społecznych, ukraińskich wojskowych. Mamy nadzieję, że zostaną oni odnalezieni. Jednak ze względu na doświadczenia z czasów konfliktu zbrojnego w Czeczenii, ostatnie wydarzenia na półwyspie mogą poważnie niepokoić” - czytamy w oświadczeniu Memoriału.
Jak informują obrońcy praw człowieka, na początku lutego 2000 roku 138. samodzielna brygada strzelców, którą dowodził Turczeniuk, wzięła udział w operacji rosyjskich wojsk w Czeczenii „Polowanie na wilków”. W ramach tej operacji brygada Turczeniuka blokowała wieś Katyr-Jurt. Wioska ta 4 lutego 2000 r. została zbombardowana przez rosyjskie samoloty; zginąć miało ponad 350 cywilów – mężczyzn, kobiet i dzieci. Wówczas rosyjskie wojska użyły przeciwko Czeczenom tzw. „bomby próżniowe”, czyli paliwowo-powietrzne, które wykorzystują w chwili wybuchu tlen atmosferyczny, „wysysając” powietrze z dużego obszaru, a powstała fala uderzeniowa jest o wiele większa niż przy wybuchu konwencjonalnej bomby o tej samej masie. Bomby te zabijają ludzi, rozrywając im płuca. Konwencja Genewska zabrania ich używania przeciwko cywilom.
Później brygada Turczeniuka przemieściła się do południowych górskich rejonów Czeczenii przy granicy z Gruzją. Po opuszczeniu przez ludzi generała miejsca tymczasowej dyslokacji w pobliżu czeczeńskiej stolicy Groźnego w dwóch wioskach odkryto miejsca zbiorowego pochówku siedmiu uprowadzonych wcześniej czeczeńskich mężczyzn. Trzech z nich zatrzymano i uprowadzono 20 grudnia 1999 r., pozostałych czterech – 27 stycznia 2000 r.
Krewny trzech z zakatowanych na śmierć, Izadi Girijew, tak opisywał odkrytą 14 czerwca 2000 r. zbiorową mogiłę: „Była to jama o głębokości około dwóch metrów, w której pochowano cztery trupy. Kładli ciało, zasypywali je ziemią na ok. 15-20 cm, ubijali ją, potem kładli następnego i resztę czynności powtarzano. Ciała moich kuzynów oraz ich przyjaciela miały ślady po torturach – wszyscy mieli złamane klatki piersiowe, przestrzelone kolana, mój kuzyn Arbi miał przestrzelony podbródek. Trzech z nich miało ręce związane za placami liną, jeden – paskiem. Jeden z moich kuzynów został uduszony szalikiem”.
„Już w 2006 r. próbowaliśmy zwrócić uwagę na te wydarzenia, albowiem wówczas 138. samodzielna brygada strzelców brała udział we wspólnych z siłami zbrojnymi Szwecji ćwiczeniach Płatek Śniegu. Teraz były dowódca brygady dowodzi wszystkimi siłami rosyjskimi na terenie Krymu” - konstatuje Memoriał.