W myśl amerykańskiego prawa osoby reprezentujące Rosję muszą się rejestrować w Departamencie Stanu jako lobbyści, gdyż działają na zlecenie obcego państwa. „Business Insider” postanowił przedstawić Amerykanom konkretne nazwiska osób, które działają na rzecz Rosji.
Jak wyjaśnia „Codzienna”, jedną z osób, która według „BI” pracuje dla Putina w Stanach Zjednoczonych, jest Adam Waldman, założyciel i prezes Endeavor Group, firmy zajmującej się doradztwem w sprawach gospodarczych i kontaktach z amerykańskim rządem. Waldman od wielu lat pracuje dla bliskiego współpracownika Putina, miliardera Olega Deripaski. Doradzał mu w kwestiach wizowych oraz w transakcjach handlowych na terenie USA. Deripaska stracił swoją wizę do Stanów Zjednoczonych w 2006 r. z powodu powiązań z przestępczością zorganizowaną. Po pomocy Waldmana, który lobbował w tej sprawie z amerykańskimi politykami, oligarcha mógł dwukrotnie w 2009 r. przyjechać do Stanów Zjednoczonych. Podczas tych pobytów, według „Wall Street Journal”, Deripaska spotkał się z agentami FBI i kierownictwem Morgan Stanley, General Motors i Goldman Sachs. Za swoją pomoc Waldman otrzymywał od Deripaski 40 tys. dol. miesięcznie. W sprawie udzielenia wizy Deripasce rosyjska dyplomacja miała nawet interweniować w Departamencie Stanu i w Białym Domu.
W październiku 2010 r. Waldman zaczął współpracować z szefem rosyjskiego MSZ-etu Siergiejem Ławrowem. – „Pan Deripaska jest jednym z czołowych liderów biznesu w naszym kraju, który kontroluje lub bezpośrednio zarządza znaczną liczbę przedsiębiorstw, które zatrudniają w Rosji setki tysięcy ludzi. Jednak w ciągu ostatnich kilku lat nastąpiła pewna dwuznaczność w jego statusie wizowym w Stanach Zjednoczonych i trwały stan zawieszenia w zakresie zdolności pana Deripaski w swobodnym podróżowaniu między naszymi krajami” – pisał 15 września 2010 r. do Waldmana Ławrow.
W swoim zeznaniu podatkowym za 2009 r. Waldman podał, że za pomoc w uzyskaniu wizy dla Deripaski otrzymał od Rosji 3,36 mln dol.
Cały artykuł ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie”