Politycy PiS chcą złożyć do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW, w ramach śledztwa w sprawie wyjazdu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Gruzji, podsłuchiwała głowę państwa i jego rodzinę. Zdaniem przedstawicieli największej partii opozycyjnej mamy do czynienia z aferą większą niż Watergate w USA (afera podsłuchowa, w wyniku której z urzędu ustąpił prezydent Nixon - red.).
- To niebywały skandal - mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Girzyński. - To afera większa niż Watergate, ponieważ tu zależne od rządu służby specjalne podsłuchiwały samego prezydenta RP i jego najblizszych.
Według Girzyńskiego tym razem Donaldowi Tuskowi nie uda się zamieść afery pod dywan - Jestem przekonany, że obecnie rządząca ekipa będzie starała się zatuszować sprawę, tak jak miało to miejsce chociażby w przypadku afery hazardowej. Jednak w tym przypadku tego typu zabieg się nie uda. Donaldowi Tuskowi ciężko będzie wytłumaczyć Polakom, dlaczego podsłuchiwano ich prezydenta. Tym razem nie ujdzie im (rządzącym - red.) to na sucho.
Parlamentarzysta uważa też, że całe środowisko dziennikarskie powinno dążyć do ujawnienia prawdy na temat "polskiego watergate". - Skala tej afery jest tak wielka, a sprawa na tyle bulwersująca, że wszyscy dziennikarze, niezależnie, od przekonań i sympatii, powinni dążyć do jej ujawnienia - mówi Girzyński.
Wcześniej, podczas zorganizowanej dziś konferencji prasowej inny polityk PiS, Arkadiusz Mularczyk, apelował do dziennikarzy: Czy Donald Tusk wiedział o inwigilacji śp. Lecha Kaczyńskiego? Wzywamy wszystkich dziennikarzy w Polsce: Monikę Olejnik, Tomasza Lisa, wszystkich dziennikarzy "Gazety Wyborczej", by pytali o to pana premiera.