Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kacprzyk wciąż może leczyć pacjentów. Rzecznik odpowiedzialności zawodowej mówi: “to nie piekarnia”

Mimo publicznych zapewnień ze strony prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, nie zanosi się na szybkie sporządzenie wniosku o zawieszenie Dawida Kacprzyka w prawie wykonywania zawodu. - Zbieramy materiały i to wszystko. (...) Wątki się pojawiają co chwila nowe i to nie piekarnia proszę pana - usłyszał reporter portalu Niezależna.pl od Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Jacka Opinca, który prowadzi postępowanie w tej sprawie. Rzecznik twierdzi, że “vox populi” domaga się “spalenia pana doktora Kacprzyka na stosie”, a ludzie, którzy w tej sprawie do niego dzwonią “nie mają bladego pojęcia o tym, o czym mówią” i  “domagają się krwi”.

Kacprzykowi włos z głowy nie spadł 

3 miesiące temu, po ujawnieniu afery w warszawskim Szpitalu Południowym, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski zadeklarował, że do czasu zakończenia postępowania wobec lekarza Dawida Kacprzyka rzecznik odpowiedzialności zawodowej "przygotowuje wniosek" o jego zawieszenie w prawie wykonywania zawodu.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

W międzyczasie lekarz próbował podjąć pracę m.in. w kilku szpitalach na południu Polski. Ostatecznie został zatrudniony w Centrum Medycznym w podwarszawskim Jaktorowie, o czym jako pierwszy informował portal Niezależna.pl  

 

W ub. piątek o postępy w procedowaniu sprawy Dawida Kacprzyka zapytaliśmy rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej Piotra Pisulę, który potwierdził, że postępowanie trwa i gromadzony jest materiał dowodowy. Po szczegóły odesłał nas do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Jacka Opinca. 

 

Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem telefonicznie.

“To wszystko wymaga czasu” 

Niezależna.pl: Na jakim etapie jest sprawa doktora Kacprzyka? 

Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Jacek Opinc: Sprawa doktora Kacprzyka jest w trakcie przygotowywania. Zbieramy materiały i to wszystko. 

3 miesiące temu prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski zapowiedział, że jako rzecznik przygotowuje pan wniosek o zawieszenie pana doktora Kacprzyka w prawie wykonywania zawodu. 

Pierwotnie był taki zamysł i taki pomysł jest rozważany nadal, ale na razie zbieramy materiał. Tego materiału jest bardzo dużo, wątków jest bardzo wiele. Wątki się pojawiają co chwila nowe i to nie piekarnia proszę pana. 

Rozumiem, że to nie piekarnia, ale zapytam inaczej: czy jest jakaś perspektywa czasowa (jak pan to przewiduje), w której można się spodziewać decyzji w sprawie pana Kacprzyka? 

Powiem w ten sposób: nie tyle sprawą doktora Kacprzyka, co sprawą Szpitala Południowego na tą chwilę zajmuje się trzech moich zastępców. Na dziewiętnastu, których w ogóle mam do dyspozycji. Jest to mnóstwo dokumentacji, którą my musimy pozyskać ze szpitala. Pozyskujemy tą dokumentację powoli, stopniowo i niejednokrotnie okazuje się, że jak dostaniemy jakąś dokumentację, musimy występować o nową dokumentację, bo ta, którą uzyskaliśmy jest niekompletna, albo [zawiera-red.] nie tak do końca to, o co my prosiliśmy. Tą dokumentację trzeba przeanalizować. Jest to często kilka grubych tomów. Musimy to wszystko przemielić. Z drugiej strony, na końcu naszej jurysdykcji zawodowej są sądy cywilne, bo nawet jeżeli postępowanie kończy się postawieniem zarzutu i jakiś tam lekarz dostaje określoną karę w sądzie lekarskim, najczęściej ci ludzie odwołują się do sądów powszechnych. Sądy powszechne niejednokrotnie z bardzo błahych, proceduralnych, ale dla prawników ważnych powodów w procesach kasacyjnych odrzucają orzeczenia sądów lekarskich. W związku z tym, my, dmuchając na zimne, chcąc być przygotowanym dobrze i przeprocedować to prawidłowo musimy dopilnowywać pewnych standardów, tak, żeby nikt nam niczego nie zarzucił. 

Moim celem, moim zadaniem jest – niech mi pan wierzy - zebrać ten materiał i sprawiedliwie ocenić pana doktora Kacprzyka, natomiast nie chciałbym, żeby z powodów drobnych uchybień proceduralnych, które wyłapują adwokaci, którzy się na tym znają, bo są prawnikami, w przeciwieństwie do nas lekarzy, z błahych przyczyn nam to utrącali. Także to wszystko wymaga czasu. 

Ja wiem, że “vox populi” się domaga, najchętniej by już na stosie pana doktora Kacprzyka spalili, ale to nie jest takie proste i nie takie szybkie.  

Myślę, że trochę pan przesadził, nikt go nie chce spalić. 

Nie, nie przesadziłem proszę pana. Nie przesadziłem. Dostajemy dziesiątki telefonów od ludzi, którzy nie mają bladego pojęcia o tym, o czym mówią; domagają się krwi.  

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska