- Sprawa wygląda niesłychanie poważnie, prowadzone jest dochodzenie policyjne. Sporządziłem wniosek do Prokuratora Generalnego oraz policji, aby objąć porucznika Wosztyla programem ochrony świadka, który zagwarantowałby jemu oraz jego rodzinie całkowite bezpieczeństwo. Liczę na to, że zostanie on zrealizowany. W tej sprawie było już wiele tajemniczych, niewyjaśnionych śmierci. Jeżeli w tym przypadku prokuratura, ministerstwo spraw wewnętrznych zlekceważą wniosek to może dojść do strasznej tragedii. Mam nadzieje, że wszyscy są świadomi odpowiedzialności i tego że nie wolno nam igrać życiem por. Wosztyla - mówi portalowi niezalezna.pl Antoni Macierewicz.
Por. Artur Wosztyl jest jedynym żywym świadkiem, który potwierdza zeznania śp. Remigiusza Musia (technika pokładowego Jaka-40) dotyczące komendy smoleńskiej wieży dla Tu-154 o zejściu do 50 m. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy prokuratura ma dostać końcową opinię Instytytu Ekspertyz Sądowych w sprawie nagrania z magnetofonu zainstalowanego w Jaku-40, mogącego potwierdzić zeznania Musia; co ciekawe - zapis ten jest badany aż od maja 2011 r.!
Przypomnijmy, że chorąży Remigiusz Muś poniósł śmierć w tajemniczych okolicznościach. 27 października 2012 r. jego ciało, wiszące na linie w piwnicy domu, znalazła żona. Chor. Muś nie zostawił listu pożegnalnego, ponadto następnego dnia miał umówione spotkanie ze znajomym - członkiem rodziny jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej. Osierocił dwie kilkuletnie córki.