Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kropiwnicki napisał za dużo? Radca prawny: "Ujawnienie poufnych informacji giełdowych to nie przelewki"

Dziś KGHM Polska Miedź poinformowało o odwołaniu przez Radę Nadzorczą z funkcji prezesa zarządu Andrzeja Szydły, a powołaniu na jego miejsce Remigiusza Paszkiewicza. Spółka komunikat przekazała tuż po godzinie 12.00, jednak już kilka godzin wcześniej informację tę kolportował były wiceminister aktywów państwowych, Robert Kropiwnicki. Po publikacji przez niego informacji, akcje spółki zanurkowały.

W piątek godzinie 12.11 Polska Agencja Prasowa wydała depeszę informującą o zmianie w zarządzie spółki KGHM Polska Miedź SA. O odwołaniu z funkcji prezesa zarządu Andrzeja Szydły oraz Piotra Stryczka z funkcji wiceprezesa zarządu ds. korporacyjnych.

"Ponadto, Rada Nadzorcza Spółki podjęła uchwałę o delegowaniu członka Rady Nadzorczej - Pana Remigiusza Paszkiewicza, do czasowego wykonywania czynności Prezesa Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. oraz Wiceprezesa Zarządu ds. Korporacyjnych KGHM Polska Miedź S.A. na okres od dnia 30 stycznia 2026 r. do dnia rozstrzygnięcia postępowań kwalifikacyjnych na stanowiska Prezesa Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. oraz Wiceprezesa Zarządu ds. Korporacyjnych KGHM Polska Miedź S.A., jednakże na okres nie dłuższy niż trzy miesiące"

- poinformowano w ESPI.

Co ciekawe, tę informację już dwie godziny wcześniej zamieścił publicznie w mediach społecznościowych Robert Kropiwnicki, były wiceminister aktywów państwowych. W jednoznacznie krytycznym tonie.

"Dzisiaj Rada Nadzorcza KGHM odwołała Prezesa Andrzeja Szydlo i wiceprezesa Piotra Stryczka, to zła i niezrozumiała decyzja, ludzi świeżo powołanych do rady. To bardzo zła wiadomość dla firmy i regionu. Przypomnę, że A. Szydlo wyciągnął firmę z dołka, rozpoczął budowę 3 nowych szybów, udało się obniżyć podatek od kopalin, a cała firma ma rekordową wycenę ponad 70 mld" - napisał o 9.47 w piątek Kropiwnicki.

Michał Czarnik, radca prawny oraz wiceprezes Stowarzyszenia TAK dla CPK, wskazał, że taki sposób informowania rodzi wiele problemów i konsekwencji.

"Odwołanie prezesa spółki giełdowej jaką jest KGHM to klasyczny przykład informacji poufnej - czyli takiej, która może wpływać na kurs spółki na giełdzie. Żeby chronić równy dostęp do takich informacji ich ujawnienie osobom trzecim innym niż imiennie wskazanym na specjalnej liście przez spółkę w związku z wykonywanymi obowiązkami (w tym przypadku np. członkowie Rady Nadzorczej, pracownicy obsługujący Radę Nadzorczą, konkretnie wskazani doradcy prawni) jest zabronione przed ich oficjalnym opublikowaniem" - zaznaczył.,

Zadał pytanie, czy Kropiwnicki jest dopuszczony do informacji poufnych KGHM, twierdząc jednocześnie, że "to prawie na pewno niemożliwe".

"Skąd miał wiec dostęp do tej informacji nie wiadomo - na pewno mieć nie powinien (zakładając ze nie jest na wspomnianej liście) przed jej ujawnieniem przez spółkę w sposób transparentny wszystkim uczestnikom rynku"

- zapytał Czarnik.

Wskazał, że informacja podana przez Kropiwnickiego odbiła się na kursie KGHM, który od ok. godziny 10.00 pikował (z 359,90 zł o 10.05 do 334,80 zł o 11.15).

"A jakie pan Robert Kropiwnicki może mieć z tego tytułu kłopoty? - no cóż ujawnianie poufnych informacji giełdowych to nie przelewki - unijne rozporządzenie MAR i ustawa o obrocie instrumentami finansowymi przewidują surową grzywnę a nawet zagrożenie karą do 4 lat pozbawienia wolności" - dodał Czarnik.

O sytuacji w KGHM wielokrotnie informował dziennikarz TV Republika i "Gazety Polskiej" Piotr Nisztor. Spółka zagroziła mu za to pozwem.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane