Według "Rzeczpospolitej", MON podejmował działania mające skompromitować rodziny lotników, ofiar wypadku CASY, w tym córki gen. Andrzeja Andrzejewskiego, dowódcy 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. Resort Klicha nie tylko zbierał haki, ale zastanawiał się nad ich przekazaniem do tabloidów. W ten sposób bliscy poległych w katastrofie CASY zmuszani byli do milczenia. Na celowniku znalazły się przede wszystkim te rodziny, które otwarcie krytykowały MON i Siły Powietrzne. Jednym z dowodów na naciski jest e-mail pochodzący z resortu obrony.
Wdowa po generale Małgorzata Andrzejewska i jej córka Klaudyna krytykowały działania MON oraz Sił Powietrznych po katastrofie CASY. Jak wynika z korespondencji, do której dotarła "Rzeczpospolita", resort Klicha rozważał przekazanie zebranych materiałów do mediów.
Szef Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, Stanisław Wziątek mówi o "wielkiej kompromitacji ministerstwa". Komisja najprawdopodobniej nie zajmie się sprawą. "Zaproszony na komisję minister i tak powie, że to nieprawda. Zamierzam więc zbadać sprawę w bezpośrednich działaniach. Tym bardziej że Andrzej Andrzejewski był moim przyjacielem" - tłumaczy. Jednym ze sposobów ma być zajęcie się sprawą podczas sejmowej debaty nad odwołaniem Bogdana Klicha z funkcji ministra. Dyskusja ma odbyć się za tydzień.
Przedstawiciele MON z Bogdanem Klichem na czele nabrali wody w usta i sprawy nie zamierzają komentować.