Mirecki urodził się w Częstochowie i cały czas tam mieszka. Początek jego przygody z wyścigami był bardzo typowy. Jako dziecko śmigał po torze kartingowym. Sławę w całej Polsce przyniosły mu jednak dwa mistrzowskie tytuły serii Kia Lotos Racing. Bartek w tych zawodach rywalizował ze starszymi i bardziej doświadczonymi kierowcami, lecz mimo to był bezkonkurencyjny.
Rajdy są na tle innych sportów wyjątkowo niebezpieczne, jednak młody kierowca ma do swoich umiejętności pełne przekonanie i na torze nie czuje strachu. – Każda dyscyplina sportu niesie z sobą ryzyko – opowiada „Codziennej” Mirecki. – Rodzice wspierają mnie na każdym kroku, mają do mnie zaufanie i wiedzą, że jestem w tym dobry – dodaje.
Spore umiejętności Bartka często są porównywane z wyścigowym warsztatem Roberta Kubicy, który jest jednym z idoli Mireckiego. Już na pierwszy rzut oka można dostrzec sporo podobieństw. Opanowanie, spokój i precyzyjna jazda to cechy, które według młodego kierowcy łączą go z Robertem.
Choć Bartek ma dopiero 17 lat, Robert na pewno może mu pozazdrościć udziału w testach w prestiżowej szkole Ferrari Academy Drive. Jego talent został dostrzeżony przez szefów włoskiej marki, dzięki czemu jako pierwszy Polak miał możliwość uczestnictwa w trzydniowych testach, które sprawdzały jego reakcje psychiczne oraz ogólne zachowanie za kierownicą bolidu Formuły 1.
– Bardzo dużą uwagę podczas testów zwracano na progres, jaki wykonuje zawodnik, ale także na psychikę czy też komunikację z teamem – twierdzi 17-latek, który podczas testów rywalizował z trzema kierowcami, na których tle wypadł bardzo dobrze, choć jak sam twierdzi, nie miał wglądu do osiąganych przez nich wyników. Luca Baldisseri, główny inżynier zespołu z Maranello, był pod ogromnym wrażeniem umiejętności Bartka, szczególnie gdy ten osiągnął wynik podobny do Fernando Alonso. Po testach Włoch zapowiedział, że to nie jest ostatnia przygoda częstochowianina z czerwonym bolidem.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".