Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zarzeczny dla niezalezna.pl: Trenerem polskiej reprezentacji powinien zostać Tusk

- Donald Tusk mógłby się przecież zająć tym, co najbardziej lubi, czyli chodzeniem na mecze - mówi portalowi niezalezna.pl Paweł Zarzeczny, publicysta sportowy.

- Donald Tusk mógłby się przecież zająć tym, co najbardziej lubi, czyli chodzeniem na mecze - mówi portalowi niezalezna.pl Paweł Zarzeczny, publicysta sportowy.
 
Kto, pana zdaniem, przejmie schedę trenowania polskiej reprezentacji po Waldemarze Fornaliku?
 Fornalik może przecież zostać, zwłaszcza że Boniek lubi ludzi posłusznych, grzecznych i uzależnionych od siebie. Po co mu trener, który przyćmi jego sławę? Tak mówiąc serio, to gdyby nastąpiła zmiana, dobrym kandydatem byłby… Donald Tusk.
 
Tusk?
Po pierwsze, mógłby się przecież zająć tym, co najbardziej lubi, czyli chodzeniem na mecze. Po drugie, mógłby nadal nie pomagać w niczym, ale i nie przeszkadzać. Bo umówmy się, że piłka nożna to nie jest jakaś super ważna dla bytu narodowego sprawa. Po trzecie, powiększyłby sobie pensję, bo z tego, co wiem, ma spory kredyt do spłacenia. Nie tylko kredyt zaufania społecznego, ale i finansowy. Tak więc pensja 150 tys. byłaby odpowiednia dla niego oraz każdego zadłużonego Polaka. Jest jeszcze ostatni powód – nie musiałby się rozglądać za nową robotą, tracić na to czasu. Ważne przecież jest robić to, co się lubi.    
 
Nie trzeba mieć jakichś papierów, uprawnień do prowadzenia reprezentacji?

Nie trzeba. Chyba pan nie sądzi, że jakąkolwiek szkołę ukończył Franciszek Smuda. Można by tak sądzić, dopóki się pierwszy raz nie odezwał. Mówiono, że pracę pomagał mu pisać szef jego banku informacji. Od tego są w końcu szefowie banku informacji. Nie zarzucam mu, że korzystał z czyjejś wiedzy. Ukończenie szkoły wyższej przez kogoś, kto miał problem z maturą – to byłby cud. Tak jak cudem byłoby, aby kursy typu Sorbona kończył Dariusz Wdowczyk, który teraz jest faworytem mediów. Jako taki młody-zdolny, choć ma już siwe włosy. Widać, że dawni mocodawcy chcą spłacić wobec niego dług milczenia. Jak był skazany na korupcję, to konsekwentnie nie kapował, że tak powiem -  towarzystwa. Raz bąknął, że wszyscy tak robią i na tym poprzestał, w związku z czym środowisko jest mu wdzięczne.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane