O książce, za którą „GW” postanowiła wyróżnić Ostachowicia w 2013 roku fakt.pl pisał tak - powieść ta „składa się głównie ze scen wyuzdanego seksu, nekrofilii i innych dewiacji. Nie każdy jest w stanie nawet to sobie wyobrazić”.
Z kolei "Gazeta Wyborcza" przedstawiając nominowanych pisze, że Ostachowicz "wydał świetnie napisaną, inteligentną i przewrotną powieść. Choć gra przegiętymi kliszami z kina klasy B, jest jak najbardziej dla dorosłych i kumatych".
Mimo wydanej książki "Noc żywych Żydów", Ostachowicz to przede wszystkim twórca propagandy sukcesu rządu Donalda Tuska. Jak pisała „Gazeta Polska”, powołując się na dokumenty, w pierwszych godzinach po katastrofie smoleńskiej do Kancelarii Premiera przyjechał Donald Tusk, rzecznik rządu Paweł Graś, szef KP Tomasz Arabski oraz i właśnie spec od PR, czyli Igor Ostachowicz. „Po co premierowi był potrzebny specjalista od wizerunku – chyba nie trzeba tłumaczyć. Jedno z propagandowych haseł, które dziś brzmi jak ponury żart, to: „Państwo zdało egzamin”. Państwo (czyli rząd), które nie dopilnowało nawet tego, by do trumien w Moskwie ofiary katastrofy zostały złożone pod własnym nazwiskiem” - wskazywała Dorota Kania w artykule pt. „Machina dezinformacji”.
Pracujący dla Donalda Tuska od 2006 r. Igor Ostachowicz (od stycznia 2010 r. sekretarz stanu w KPRM), przyznał się w czerwcowym wywiadzie „Neewsweek”, iż skończył szkolę pielęgniarską. Urzędnik, który przez wiele lat unikał publicznych wypowiedzi i kamer, jak tylko mógł, tygodnikowi Tomasza Lisa ujawnił nawet, że zanim trafił do polityki był sanitariuszem w szpitalu psychiatryczno-neurologicznym.