Z kolei w internecie dostępny jest film pokazujący, jak Adamowicz tłumaczy robotnikom, że napis „imienia Lenina" na bramie Stoczni Gdańskiej, z jego inicjatywy przywrócony, to zabytek, który należy chronić dla przyszłych pokoleń. Z podobną butą w 2006 r. Adamowicz przekonywał, że Günther Grass, który służył na ochotnika w Waffen SS, może pozostać honorowym obywatelem Gdańska, a kto ma w tej sprawie jakieś wątpliwości, ten jest inkwizytorem i prymitywem.
Adamowicz jest wzorem i symbolem polskiego leminga. Sam nic nie rozumie, a innych poucza. Sądzi, że jest nieomylny (jako przyjaciel Grassa i Michnika), a myślących inaczej raczy pogardliwą ironią. Uważa przy tym, że jest bardzo dowcipny, nie widząc, że w sprawie Amber Gold nawet niektórym jego wyborcom przestaje już być do śmiechu. I tak dumny z siebie, z głową w chmurach, krok za krokiem pogrąża się w bagnie.
