Aborcyjny Dream Team opublikował w poniedziałek w mediach społecznościowych wpis promujący swoją warszawską "przychodnię". Aktywistki poinformowały, że są w niej do późnego popołudnia, i zachęcały, by, jak napisały, „tak jak Magda Biejat” przyjść, „opłacić komuś aborcję” i wyjść z bluzą z napisem „I support women's rights and women's wrongs”.
Do wpisu dołączono zdjęcie z Magdaleną Biejat, wicemarszałek Senatu z Lewicy, z informacją, że... opłaciła ona komuś aborcję. Czyli zabicie nienarodzonego dziecka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że sprawę życia i śmierci sprowadzono tu do promocyjnej akcji z gadżetem w prezencie. Jeszcze większe emocje budzi to, kto został twarzą akcji. Magdalena Biejat nie jest anonimową aktywistką, tylko wicemarszałkiem Senatu, czyli osobą, która współkieruje jedną z izb parlamentu i powinna reprezentować wszystkich obywateli.
"Przychodnia" naprzeciwko Sejmu
AboTak działa od 8 marca 2025 roku przy ul. Wiejskiej 9, naprzeciwko Sejmu. Aktywistki wybrały tę lokalizację celowo, by przypominać politykom po drugiej stronie ulicy o sprawie prawa aborcyjnego.
Od otwarcia przed budynkiem protestują przeciwnicy aborcji. W 2025 roku Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich zwracało się do prezydenta w sprawie działalności placówki, kwestionując jej zgodność z przepisami.
W Polsce przerwanie ciąży jest legalne tylko w dwóch ściśle określonych sytuacjach (zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety w ciąży oraz czyn zabroniony, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w jego wyniku), a pomoc w aborcji poza nimi może podlegać odpowiedzialności karnej.
I cyk, kolejna aktywność pani Biejat. Opłaciła komuś aborcję.
— Bꓭambo (@obserwujesobie) September 29, 2026
🤯 https://t.co/kzvOEXh4m3 pic.twitter.com/0p7FA4bIwi