Witold Gadowski, znakomity dziennikarz z Krakowa, opisuje na swoim blogu scenkę obchodów rocznicy Porozumień Sierpniowych w tym roku. Przed kościołem Mariackim grupa przestylizowanych młodzieńców prowadzi w lektyce kolegę przebranego za papieża. Na tiarze ma wizerunek penisa. Zapalają pochodnie i ruszają przez Rynek przed czołem pochodu Solidarności. Jak wynika z opisu, Wałęsy wśród nich nie było. Ale dlaczego legendarny przywódca związku się krępował? Matka Boska ciągle w klapie mu nie pozwoliła?
„O take Polske, o take”, gdzie łajdak szydzi z błogosławionego, a krętacz odziera człowieka prawego. Ale pamiętaj, że poeta pamięta. I spisane będą czyny i rozmowy. I wyrok jeszcze zapadnie sprawiedliwy.
