Jak ustaliła „Codzienna”, konflikt w PO toczy się jedynie w mediach. W rzeczywistości wszystko jest już ustalone. – Podczas głosowania nad projektem Kidawy-Błońskiej w sprawie in vitro zostanie wprowadzona dyscyplina partyjna. Zamiast wykluczenia z klubu parlamentarnego, niepokornych spotka kara finansowa. Konserwatysta, który zagłosuje przeciwko projektowi, zapłaci kilkaset złotych. W zamian zostanie w partii i zachowa czyste sumienie – tłumaczy zastrzegający anonimowość prominentny działacz PO.
Sprawa in vitro była jednym z tematów dyskusji podczas wyjazdowego posiedzenia klubu PO w Jachrance. – Donald Tusk opowiedział się za liberalnym projektem Kidawy-Błońskiej kosztem bardziej konserwatywnego projektu Jarosława Gowina (przewidywał on, że in vitro będzie dostępne tylko dla małżeństw, zabraniał zabijania i mrożenia zarodków – przyp. red.). Dlaczego? Proszę pytać kierownictwo – mówi „Codziennej” Krzysztof Kwiatkowski, poseł PO, były minister sprawiedliwości.
O konflikcie w sprawie in vitro informowały wczorajsze media. Wiceprzewodniczący PO Grzegorz Schetyna w TVN24 stwierdził, że politycy konserwatywnego skrzydła PO powinni poprzeć projekt Kidawy-Błońskiej. Stefan Niesiołowski wezwał do wprowadzenia partyjnej dyscypliny w tej sprawie. Odpowiedź konserwatystów była ostra. Poseł Jacek Żalek w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną zdecydowanie stwierdził, że nie zrezygnuje z projektu autorstwa Jarosława Gowina. Poseł John Godson zadeklarował, że jeśli będzie się go zmuszało do głosowania wbrew przekonaniom, opuści partię.
Konflikt jest jednak pozorny. – Są ważniejsze dla kraju sprawy niż in vitro. Takie, jak gospodarka, polityka zagraniczna, współpraca z Unią Europejską. Właśnie dlatego spory ideologiczne nie podzielą naszej partii. W Platformie Obywatelskiej jest miejsce dla wielu nurtów ideowych – mówi „Codziennej” poseł Andrzej Halicki z PO.
W kuluarowych rozmowach politycy PO przyznają, że rzekomy spór jest tematem zastępczym. – W Jachrance rozmawialiśmy też o problemach gospodarczych. Sytuacja jest fatalna. Myślę, że stworzenie tematu zastępczego może być władzom partii na rękę – mówi „Codziennej” zastrzegający anonimowość poseł PO.
Zdaniem polityków PiS-u Tusk, generując sztuczny konflikt, chce odwrócić uwagę Polaków od spraw istotnych dla kraju.
– Jesienią wyjdą na światło dzienne problemy gospodarcze: wzrost cen oraz bezrobocia. A sprawy światopoglądowe, takie jak in vitro, wywołują wiele emocji. Nagłaśniając je, Platforma przykryje problemy, z którymi sobie nie może poradzić – mówi „Codziennej” Beata Szydło, wiceprezes PiS-u. Jej zdaniem Tusk, wspierając projekt Kidawy-Błońskiej, pokazał też konserwatywnej frakcji, że to on jest faktycznym liderem partii.
