Na uroczystość powitania, która odbywała się w dostojnym Muzeum Narodowym w Sukiennicach, piłkarze przybyli w nadzwyczaj eleganckich strojach. Wśród wspaniałych płócien mistrzów pędzla spodziewali się otrzymać wspaniałą pamiątkę, np. w postaci miniatury ołtarza Wita Stwosza lub kopii któregoś z arrasów wawelskich. Ku swojemu ogromnemu zadziwieniu z rąk prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego otrzymali jednak kiczowaty widoczek z Nowej Huty, przedstawiający – uwaga! – pomnik Włodzimierza Lenina. Albo włodarz miasta, były członek PZPR i SLD, ma amnezję i nie pamięta, że pomnik ten zburzono w 1989 r., albo po prostu pomylił Anglików z Rosjanami. Tak czy inaczej w najbliższych wyborach powinien dostać czerwoną kartkę.
