Nie dość, że przez wiele miesięcy zamiast soli spożywczej jedliśmy sól przemysłową, sprzedawaną producentom żywności przez nieuczciwych kontrahentów, to być może jeszcze za to zapłacimy. Dojdzie do tego, jeśli przedsiębiorcy wygrają w sądzie sprawy przeciwko skarbowi państwa.
Kiedy wybuchła afera solna, Czesi, którzy wcześniej ochoczo kupowali polską żywność, wezwali nasz rząd do ujawnienia listy przedsiębiorstw, które stosowały sól przemysłową. Kiedy się jej nie doczekali, zaprzestali kupowania polskich artykułów, głównie mięsnych. Swoje straty polscy producenci szacują na setki milionów złotych. O odszkodowania chce się ubiegać nawet sto zakładów. Niewykluczony jest pozew zbiorowy.
Polscy przedsiębiorcy są zdeterminowani i zapowiadają twardą walkę o stracone pieniądze. „Mieliśmy już aferę dioksynową, bakterii coli, solną i trującego suszu jajecznego. Co się dzieje z polską inspekcją?" – pytają i w liście otwartym do premiera apelują o większą skuteczność kontroli żywności. Minister Rolnictwa Marek Sawicki chce jeszcze w tym roku przygotować prawo, na mocy którego połaczy pięć inspekcji w jedną w Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii. A zatem za kontrolę żywności będzie odpowiedzialna jedna instytucja.
