Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Walka o edukację

Działania obecnych władz z grubsza można podzielić na dwie kategorie.

Autor:

Działania obecnych władz z grubsza można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to projekty, w których – choć budzą naturalny sprzeciw opozycji i kontrowersje polityczne – można doszukiwać się racjonalnego jądra.

Przykłady to liberalizacja zawodów według Gowina i reforma emerytalna. Natomiast do drugiej, niestety znacznie liczniejszej, należą pomysły, których po prostu nie sposób zrozumieć bez przyjęcia hipotezy rozważanej w naszej redakcyjnej debacie o zdradzie. To np. budowa pomnika sowieckim najeźdźcom z 1920 r. (w formie bagnetów wymierzonych w Warszawę!), obrona monumentu ku czci Armii Czerwonej (tzw. czterech śpiących) w stolicy i radykalne ograniczenie nauczania historii.

Co ciekawe, druga kategoria dotyczy głównie „nadbudowy” – tradycji i tożsamości narodowej oraz wartości i idei związanych z samym sednem polskości. O ile w pierwszej można się dopatrywać ekonomicznej racjonalności, o tyle w drugiej chodzi głównie o przedsięwzięcia symboliczne – co nie oznacza, że mniej ważne. Przeciwnie, godzą one przecież w najgłębsze fundamenty, na których opiera się nasza wspólnota narodowa.

Wszak bez wspólnej historii przestajemy mieć ze sobą wiele wspólnego poza miejscem zamieszkania między Odrą a Bugiem. Więcej nas wtedy dzieli niż łączy, choćby rozbieżne interesy różnych grup. Stajemy się jeszcze łatwiejsi niż obecnie do rozgrywania przez ościenne mocarstwa.

Bez wspólnej pamięci jesteśmy też bezsilni wobec manipulacji władzy. Można nam wtedy łatwo wmówić, że „Bolek” jest niezłomnym bohaterem, a inny donosiciel, „Znak”, zwany mózgiem rządu, ma nie tylko prawo zabierania głosu w publicznej debacie z pozycji autorytetu, ale i decydowania o sprawach wagi państwowej.

W okresie PRL, gdy zakłamywano, ale nie likwidowano historii w szkołach, Bogdan Cywiński napisał niewielką, ale ważną książkę pt. „Zatruta humanistyka”, w której celnie wypunktował najgroźniejsze kłamstwa i manipulacje w programach historii i języka polskiego. Była ona jedną z najczęściej przedrukowywanych pozycji opublikowanych poza cenzurą, szczególnie popularną w zakładach pracy w okresie Solidarności. Cywiński był też inicjatorem słynnej głodówki opozycjonistów na rzecz uwolnienia aresztowanych robotników w 1977 r.

Dziś wydaje się, jakby historia zatoczyła koło: po ten sam drastyczny środek protestu musieli sięgnąć krakowscy działacze opozycji z okresu stanu wojennego, wśród nich Grzegorz Surdy – więzień polityczny z najdłuższym wyrokiem w Małopolsce. Domagają się odwołania rządowego rozporządzenia zmieniającego podstawy programowe w szkołach. Zmniejsza ono znacznie zakres nauki historii i usuwa religię z ramowego programu nauczania, otwierając furtkę do całkowitego wyrugowania jej ze szkół.

Głodówka to ostateczność, ale w tym wypadku rzeczywiście nie było innego wyjścia. Rząd lekceważy bowiem trwające od dwóch lat protesty, podobnie jak ignoruje obecne masowe demonstracje w obronie wolności słowa. Zatem tylko zastosowanie tak drastycznego środka stwarza szansę na zmuszenie go do wycofania skandalicznej decyzji, która sprawi, że młodzi Polacy nie będą rozumieli, czym był PRL, stan wojenny, ani dlaczego członkowie opozycji musieli głodować w 1977 r.


Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane