To było w PRL-u, a w III RP? „Robimy z niego debila?" – spytał w samochodzie operator jednej z telewizji jej dziennikarza. Jechali nagrać moją wypowiedź. Pytanie było natury warsztatowej: robienie idioty wymaga specjalnych ujęć. Reporter był moim kolegą, stąd ze śmiechem opowiedział mi tę historię.
W czasie gdy tysiące Polaków manifestowały w Budapeszcie, nasze telewizje przyjęły taktykę znaną z PRL-u. Nie podjęły się zrobienia z nich garstki debilów. Od lat tłumaczą, że pisowskie oszołomy robią wstyd za granicą. A tu kochają ich na Węgrzech!
Telewizje uznały więc, że Budapesztu, niczym mitycznej Atlantydy, nie ma. Zamiast tego współcześni milicjanci zajęli się chciwością księży, amerykańskich banków i wypadkami drogowymi. Opozycji, owszem, broniono. Białoruskiej. To Łukaszenka ma tak bardzo na pieńku z Putinem, że wam wolno?
