Z wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła PiS do odpowiedzialności wystąpił do Sejmu komendant główny policji. Wykroczenie drogowe, którego miał się dopuścić Macierewicz, zarejestrował pod Tomaszowem Mazowieckim jeden z tamtejszych fotoradarów.
- Uważam, zgodnie z własnym sumieniem, że immunitet dotyczy tych kwestii, które związane są z pełnieniem mandatu, a nie żadnych innych i z tego punktu widzenia domniemane wykroczenie drogowe w żadnym wypadku nie powinno być objęte, w wymiarze tym moralnym, immunitetem - podkreślił Macierewicz na posiedzeniu komisji regulaminowej.
Jak ocenił jednocześnie, w tej sprawie dopuszczono się "manipulacji politycznej".
- Napłynęły do mnie materiały od policjantów komendy tomaszowskiej, że cała historia jest wynikiem nacisków politycznych na komendanta policji w Tomaszowie - dodał poseł PiS.
Rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim, kom. Katarzyna Dutkiewicz-Pawlikowska, zapewniła w czwartek PAP, że działania policji zarówno w tej jak i każdej innej sprawie są "całkowicie apolityczne".
- Każdy kierujący traktowany jest z zachowaniem maksimum obiektywizmu. W przypadku stwierdzenia, iż właścicielem pojazdu i jednocześnie z dużym prawdopodobieństwem sprawcą wykroczenia jest osoba korzystająca z immunitetu poselskiego policja jest wręcz zobowiązana do przeprowadzenia stosownej procedury - poinformowała Dutkiewicz-Pawlikowska.
