Smoleńsk odsłania przed nami zupełną niesuwerenność mediów, ich usłużność wobec rządu, wręcz wykonywanie „zadań”, jak w wypadku fałszywek dotyczących Błasika. Odsłania koszmary rodem z PRL w prokuraturze wojskowej, działania ograniczające swobody obywatelskie, choćby inwigilację dziennikarzy. Odsłania problem wiarygodności naszego państwa na arenie międzynarodowej, gdy okazało się, że Polska jest niezdolna do prowadzenia suwerennego śledztwa i bronienia swoich interesów przed Rosją.
Tymczasem gdy kłamstw nie da się już zasłonić, pojawia się argument: „to nieważne”. Nieważne, co z Błasikiem. Nieważny Smoleńsk.
Zamiast tego – nowa wersja groteskowego sloganu Kwaśniewskiego: „Patrzmy w przyszłość”. Klakierzy i barany z chęcią go podchwycą, w części, być może, skonfundowani stopniem własnego zakłamania. I jak w wypadku powrotu postkomunistów do władzy – w imię „przyszłości” i „nowych wyzwań” utrwali się wszystkie możliwe pasożyty konsumujące nasz kraj.
1995–2012. Niewiele się w Polsce zmienia.
