Grupa zamaskowanych mężczyzn otoczyła dziennikarza „Gazety Polskiej” zadającego po niemiecku pytania anarchistom, którzy przyjechali z Niemiec. Mężczyźni początkowo wzięli dziennikarza za funkcjonariusza policji, popychali go i szarpali, a następnie dokonali jego „rewizji” i domagając się pokazania zrobionych im zdjęć.
- Działali bardzo sprawnie, widać, że są wyszkoleni w takich akcjach. Otoczyło mnie około 15 - 16 wysokich, silnych mężczyzn. Tak, że policja nie miała nawet szansy zobaczyć, co się dzieje. W wulgarnych słowach zażądali po angielsku, bym oddał im zdjęcia. Kiedy odpowiedziałem, że po prostu przyszedłem na manifestację i nie jestem policjantem, nie uwierzyli. W pewnym momencie to rzeczywiście wyglądało groźnie i zacząłem bać się o siebie. Zresztą na naszą policję chyba i tak nie mógłbym liczyć. Gdy przez Plac Konstytucji, gdzie zgromadzili się uczestnicy lewicowej manifestacji, przechodziło kilku narodowców, anarchiści pobiegli w ich kierunku. Policja zupełnie nie panowała nad sytuacją - opowiada Niezależnej. pl zaatakowany dziennikarz "Gazety Polskiej".
Gdy jeden z zamaskowanych mężczyzn dał wreszcie znak pozostałym, że dziennikarz „Gazety Polskiej” nie jest policjantem, anarchiści wypuścili go obrzucając wulgarnymi wyzwiskami i każąc się natychmiast oddalić.
Wśród zebranych ton nadaje grupa agresywnie zachowujących się lewaków. W pobliżu na mobilnej scenie przemawiają organizatorzy, którzy zachęcają do bawienia się i tańczenia w rytm odtwarzanej muzyki. Nie odnoszą się do agresywnych zachowań zamaskowanych lewackich bojówkarzy. Podobnie jak niektóre znane postaci, które są wśród zebranych, w tym dziennikarze Michał Olszański, Roman Kurkiewicz czy Jacek Rakowiecki.
Również drugi dziennikarz "Gazety Polskiej" został dziś brutalnie potraktowany w pobliżu Placu Konstytucji. Tym razem przez policję, która uniemożliwiła mu wykonywanie obowiązków zawodowych. Użyto wobec niego gazu obezwładniającego, rozpylając go prosto w twarz mężczyzny.




