W czwartek szef resortu sprawiedliwości gościł na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przez ponad 50 minut mówił m.in. o... historii swojej rodziny, "wypadku" z maszyną sprzątającą, o walce o praworządność, a także "braku współpracy" pomiędzy rządem a prezydentem Karolem Nawrockim.
Żurek o sobie: "człowiek niezależny"
Przed studentami opowiadał również o tym, jak znalazł się w ministerstwie sprawiedliwości. Jak przypominamy, było to w lipcu 2025 roku. Wtedy właśnie, w ramach rekonstrukcji rządu, Żurek zastąpił Adama Bodnara.
W zeszłym roku dostałem propozycję w bardzo trudnym momencie, aby się zająć reformowaniem wymiaru sprawiedliwości. Podjąłem się. Miałem długą rozmowę z premierem Tuskiem, która zapadnie mi w pamięć do końca życia. Powiedział mi, że szuka człowieka, który będzie niezależny i na którego nikt nie będzie miał wpływu, bo tak powinien wyglądać wymiar sprawiedliwości. Powinien to reformować ktoś, kto się na tym zna
– mówił.
Jednak, ostatnie wypowiedzi Tuska świadczą o tym, że nie jest on do końca zadowolony z "rozliczeń", które miał kontynuować po Bodnarze Żurek.
"To prawo dzisiaj w Polsce jest niedoskonałe, a miejscami jest bardzo złe. Ale metodą na to nie jest łamanie prawa, tylko wygranie kolejnych wyborów w takim stopniu, żeby móc to prawo skutecznie zmieniać. Te rozliczenia idą za wolno, dlatego bo te obiektywne okoliczności prawne bardzo to utrudniają"
- brzmi jedna z ostatnich wypowiedzi szefa rządu, która padła podczas konferencji prasowej.
Żurek w dalszej części występu przed studentami UAM narzekał na "upolityczniony wymiar sprawiedliwości", do czego jego zdaniem doprowadził Zbigniew Ziobro.
Totalne upolitycznienie i totalne zastraszanie od najniższych instancji po najwyższe. Mamy dziś rozbity Sąd Najwyższy, gdzie są sędziowie legalni i tacy, których się nie uznaje. O ich wyrokach mówi się „nieistniejące”, gdzie my wypłacamy wszyscy odszkodowania, za to, że oni ubierają togi wychodzą na sale. [...] Trybunał Konstytucyjny rozwalony całkowicie. [...] Krajowa Rada Sądownictwa, która ma pilnować niezawisłości sędziowskiej i układy polityczne, które oplatały każde miejscowości, duże i mniejsze.
– stwierdził.
Zapowiedział również "walkę", ale tu - jak dodał - potrzeba długiego czasu.
Jestem ministrem jakieś 10 miesięcy i podjąłem się tego w bardzo trudnym momencie, kiedy po wyborach prezydenckich, my nie mamy współpracy z prezydentem. Mimo, tego, że ja wysyłam różnego rodzaju zaproszenia - siądźmy razem do stołu, znajdźmy wspólny mianownik dla dobra Polaków.
– skarżył się dalej.