Katarzyna Cisło, oficer prasowy z małopolskiej policji, postanowiła nadążyć za komendantem i zapowiedziała, że dziarscy funkcjonariusze Dyby dybać będą (oraz zakuwać w dyby) na skalę masową: w okolicach dworca, stadionu i wybranych krakowskich osiedli.
Wcześniej podobnego objawienia doznał Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, który ogłosił, że dalsze losy meczów w Poznaniu mogą zależeć od tego, „jak kibice Lecha zachowają się podczas najbliższego wyjazdowego spotkania z Wisłą”.
Otóż problem w tym, że mecz Wisły z Lechem był meczem ZEROWEGO ryzyka, a do obstawienia kibiców z Poznania potrzebne było ZERO policjantów. Stadion Wisły nie przyjmuje bowiem w tym sezonie kibiców przyjezdnych, bo trybuny jeszcze nie są na to gotowe. A fakt, że w związku z tym Wiara Lecha nie organizuje wyjazdu, był powszechnie znany od dawna.
Można więc przypuszczać, że halucynacje komendanta Dyby wyniknęły z chęci wykazania się czujnością przed premierem Tuskiem. Dyba dybał z dybami w pogotowiu, a z nim – za pieniądze podatników – setki policjantów. Ponoć żeby głupio nie wyglądało, zajmowali się oni spisywaniem pijących piwo na krakowskich Błoniach.
Sukces komendanta Dyby wzbudził ponoć zaniepokojenie w policji mazowieckiej. To ona wcześniej wykazała się rekordową czujnością – zatrzymując na wszelki wypadek aż dwóch domniemanych gniazdowych Legii „Staruchów”, z których jeden na meczu był ostatni raz 10 lat temu. Kiepsko. 2012 złapanych „Staruchów” przed Euro 2012 – oto wyzwanie na miarę epoki Tuska!
A poniżej filmik robiący furorę w internecie: Hitler o zamykaniu stadionów.