Z naszych ustaleń wynika, że na taśmach z monitoringu na warszawskim Okęciu z 10 kwietnia widać dwie osoby, które się mijają, na kilka sekund przystają i przez chwilę rozmawiają. Być może chodzi o gen. Błasika i kpt. Protasiuka.
Trwająca dosłownie kilka sekund rozmowa dwóch postaci to jedyny możliwy dowód na jakikolwiek kontakt obu wojskowych przed lotem. Według rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Zbigniewa Rzepy - na nagraniach z monitoringu w ogóle nie znaleziono obrazu, na którym widać rozmowę Błasika z Protasiukiem.
Dodajmy jeszcze, że mimo usilnych starań nie znaleziono żadnego dowodu na naciski kogokolwiek z pasażerów na załogę Tu-154. Poszlaki, o których wspominano wkrótce po katastrofie, zostały sfałszowane (Rosjanie w miejsce słów "Powiedz, że jeszcze jedna mila od osi została" wstawili w stenogramach "wkurzy się, jeśli... [niezrozumiałe].. jedna mila od pasa"). Wiadomo też, że załoga tupolewa w ogóle nie chciała lądować i podjęła decyzję o odejściu na drugi krąg.