Przed Sądem Okręgowym w Tarnowie toczył się proces z udziałem obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka i jego byłej żony. Chodziło o pozew o zapłatę i prywatne rozliczenia związane z kredytem wziętym, gdy jeszcze byli małżonkami. Pozwanym był obecny członek rządu Donalda Tuska. W trakcie postępowania doszło do zdumiewających wydarzeń.
Jak ustalił portal Niezalezna.pl, pełnomocnik Waldemara Żurka wnioskował o przystąpienie prokuratury do cywilnej sprawy. I taka decyzja zapadła - w sierpniu 2024 r., gdy ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym był Adam Bodnar; Żurek jeszcze sędzią. Na rozprawach pojawiał się wiceszef Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Później jednak Żurek został ministrem sprawiedliwości, a podległa mu służbowo prokuratura nadal brała udział w prywatnym procesie przełożonego. I się nie wycofała, choć sytuacja wzbudziła ogromne kontrowersje.
Dziś o godzinie 12.00 ogłoszony został wyrok w tej sprawie. Reporter Niezalezna.pl był jedynym dziennikarzem, który go wysłuchał.
Sąd oddalił pozew byłej żony Żurka. Co jednak zdumiewa, w ustnym uzasadnieniu orzeczenia sędzia Piotr Wicherek niemal w ogóle nie odniósł się do meritum sprawy. Wygłosił za to dziwaczną polityczną mowę - powołując się m.in. na George'a Orwella i gen. Sosnkowskiego - i stwierdził, że... równie dobrze mógłby wydać orzeczenie korzystne dla powódki. Ale - jak dodał - ponieważ żyjemy "w dwóch rzeczywistościach prawnych", to musi kierować się "sumieniem", a te nakazuje mu uwzględniać... orzeczenia TSUE.
Tu ważna uwaga: wcześniej w tej sprawie wypowiedziała się Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która rozpoznawała skargę nadzwyczajną Prokuratora Generalnego, wtedy jeszcze Zbigniewa Ziobry. Zapadło orzeczenie uchylające wyrok korzystny dla Żurka. W konsekwencji sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Tarnowie.
Przypominamy o tym, bo sędzia Wicherek - uzasadniając dzisiejszy wyrok korzystny dla obecnego ministra sprawiedliwości - zakwestionował mandat Izby Sądu Najwyższego i powołał się przy tym właśnie na stanowisko Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
"Nakazuje nam sumienie sędziowskie, by orzeczeń Izby Kontroli nie uwzględniać" - stwierdził s. Wicherek. Dodał również: "orzeczenie SN uważamy za niewiążące".
Sędzia, ogłaszając wyrok, skarżył się też na ataki "niektórych mediów", że nazywają go zdrajcą Polski.