Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

"Waldemarze, ja cię błagam". Tusk pręży muskuły na posiedzeniu rządu i blokuje ustawę o PIP

Relacje prorządowych mediów dotyczące ostatniego w starym roku posiedzenia rządu kreuję narrację Donalda Tuska, który pręży muskuły i wpisuje się w obraz "dobrego cara i złych bojarów". Po awanturze na Radzie Ministrów miał nakazać ponowne prace nad ważnym projektem ustawy dotyczącym wzmocnienia kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy. Już wcześniej informowano, że próbujący tonować nastroje Waldemar Żurek, usłyszał od Tuska: "Waldemarze, ja cię błagam, nie wtrącaj się".

Na początku grudnia Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Regulacja, która w niedługim czasie ma być przedmiotem obrad rządu, zakłada m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Regulacja ta budzi wątpliwości m.in. wśród przedsiębiorców. Wzmocnienie roli PIP to jednak jeden z kamieni milowych związanych z Krajowym Planem Odbudowy.

Niedawno TVN24.pl informował, że temat projektu stał się przedmiotem awantury na ostatnim w starym roku posiedzeniu rządu. Donald Tusk miał zarzucić minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszce Dziemianowicz-Bąk, oraz minister funduszy i polityki regionalnej, Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz, że w projekcie znalazły się zapisy, na które "rząd nie wyraził zgody". Napięta dyskusja miała trwać ok. godziny, a ostatecznie szef rządu miał się "wściec" na "długie i "niekonkretne" tłumaczenia obu szefowych resortów.

Podobno sytuację miał próbować uspokoić minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, jednak usłyszał on od Tuska: "Waldemarze, ja cię błagam, nie wtrącaj się".

O takiej wersji wydarzeń na posiedzeniu rządu pisze dziś również "Gazeta Wyborcza". Z tekstu wyłania się znany obraz z rządowej propagandy - "dobrego cara i złych bojarów". Tusk miał bowiem nakazać Dziemianowicz-Bąk poprawienie projektu pod warunkiem jego całkowitego odrzucenia.

Co ciekawe, "GW" zaznacza, że ministerstwo sprawiedliwości ma stać w tym sporze po stronie ministerstwa pracy, sugerując już wcześniej wprowadzenie mocniejszych kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy. Ostatecznie te sugestie w projekcie się nie znalazły.

"Wyborcza" zaznacza, że losy projekty ustawy stanęły pod znakiem zapytania - nie wiadomo bowiem, jakby miał on wyglądać i czy w ogóle ma szansę na przyjęcie w 2026 r.
 

Źródło: niezalezna.pl, wyborcza.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane