Berek pochwalił się wizytą w Trybunale. Znamy kulisy
We wtorek, 20 października, Maciej Berek ponownie pojawił się w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego. Były minister, przez lata blisko współpracujący z Donaldem Tuskiem, zamieścił w serwisie X fotografię z wizyty i krótki wpis.
Słynne drzwi jednak otwarte, kawa wypita, kolejne dokumenty złożone. Do zwykłej sędziowskiej pracy też niedługo będzie się można zabrać.
– napisał Berek.
Z ustaleń portalu Niezależna.pl wynika jednak, że dzisiejsze wejście do Trybunału odbyło się na ściśle określonych zasadach. Prezes TK Bogdan Święczkowski wyraził jednorazową zgodę na wizytę Macieja Berka w gabinecie sędzi Magdaleny Bentkowskiej, zgodnie z obowiązującymi procedurami przebywania w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego.
Jak dowiedzieliśmy się w TK, zgoda dotyczy wyłącznie 20 października 2026 roku. Oznacza to, że przy każdej kolejnej próbie odwiedzenia któregoś z sędziów Berek będzie musiał ponownie przejść procedurę uzyskania zgody prezesa Trybunału na wejście w charakterze gościa. Sama wizyta nie zmienia więc jego sytuacji związanej z dopuszczeniem do wykonywania obowiązków sędziego TK.
Prezes Święczkowski nie dopuścił Berka do orzekania
Przypomnijmy, że 14 października Maciej Berek uczestniczył w Sejmie w uroczystości pseudoślubowania na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ceremonia odbyła się w obecności marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, ale bez udziału prezydenta Karola Nawrockiego.
Berek przekonywał, że ślubowanie zostało złożone zgodnie z prawem. Innego zdania jest prezes TK Bogdan Święczkowski, który odmówił nawiązania z nim stosunku służbowego i dopuszczenia go do orzekania.
Pan Berek nie został dopuszczony, nie nawiązał stosunku służbowego i nie został dopuszczony do orzekania. Tak będzie do czasu uzyskania odpowiedzi od pana prezydenta, czy uznaje on to ślubowanie za złożone wobec niego
– oświadczył wówczas prezes Święczkowski.
Prezes TK nie pozwolił Berkowi przejść do korytarza prowadzącego do gabinetów sędziów.
Berek zarzucił następnie Święczkowskiemu naruszenie swojej nietykalności cielesnej i złożył zawiadomienie do prokuratury. Prezes Trybunału zaprzeczył, by dopuścił się zarzucanego mu czynu.
Wątpliwości dotyczące wyboru Berka na sędziego TK
Kandydaturze Berka do TK od początku towarzyszą wątpliwości dotyczące spełnienia ustawowego wymogu co najmniej 10 lat odpowiedniej praktyki prawniczej. Jak wcześniej ujawnił portal Niezależna.pl, dokumenty przekazane przez Okręgową Izbę Radców Prawnych w Warszawie wskazywały na rozbieżności dotyczące okresów i form wykonywania przez Berka zawodu radcy prawnego.
Na łamach naszego portalu informowaliśmy również o analizie Andrzeja Filipowicza, który uzyskał dokumenty z Kancelarii Sejmu. Na ich podstawie wyliczył, że rzeczywisty staż Berka jako radcy prawnego mógł wynosić maksymalnie 3 lata i 8 miesięcy, a więc znacznie mniej niż wymagane 10 lat
Kontrowersje wywołują również polityczne związki Berka z obecnym premierem Donaldem Tuskiem. Przed wyborem na sędziego TK Berek był ministrem w rządzie Donalda Tuska - odpowiadał m.in. za koordynację prac rządowych. Przez lata należał do jego najbliższych współpracowników, a sam Tusk określał go mianem swojej "prawej ręki". Berek został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego 4 września 2026 roku.