Na początku maja prezydent skierował do Senatu wniosek o przeprowadzenie 27 września br. referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Według wniosku pytanie miało brzmieć: „Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”. Zgodnie z prawem to senatorowie muszą wyrazić zgodę na zarządzenie referendum. We wtorek połączone senackie komisje zarekomendowały Senatowi niewyrażenie zgody na przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum.
Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker podczas środowego przemówienia w Senacie powiedział, że prezydent, kierując wniosek o przeprowadzenie referendum, sięga po instrument, który jest najwyższym w demokracji, „po bezpośredni głos ludu”. - Energia jest fundamentem życia gospodarczego i społecznego. To jest jasne, że jak będą rosnąć ceny energii, będą rosnąć koszt wszystkiego. Dlatego skutki Zielonego Ładu odczuwają wszyscy (...) i właśnie dlatego to pytanie musi być oddane obywatelom - argumentował.
Szef gabinetu prezydenta - cytując analizę Banku PKO - zaznaczył, że wdrożenie unijnego pakietu Fit for 55, którego głównym celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych w UE, „może kosztować Polskę ponad 527 miliardów euro do 2030 roku”. - To jest 35 lat funkcjonowania programu 800 plus - dodał.
- Do 2040 roku Polska może zostać zmuszona do wydania nawet 3,5 biliona złotych na realizację polityki klimatycznej. Pytanie, czy naród ma prawo, czy nie ma prawa wypowiadać się o skali tych kosztów? Ma prawo. Dlatego ten wniosek prezydenta Karola Nawrockiego do Senatu
- podkreślił Szefernaker.
Podczas obrad nad wnioskiem prezydenta, które trwały ponad pięć godzin, senator sprawozdawca Stanisław Gawłowski (KO) zaznaczył, że połączone senackie komisje (ds. Unii Europejskiej, gospodarki narodowej i innowacyjności, infrastruktury, klimatu i środowiska oraz rolnictwa i rozwoju wsi) podczas wtorkowego posiedzenia zarekomendowały Senatowi niewyrażanie zgody na zarządzanie referendum.
Senator wyjaśnił, że - zgodnie z opinią prof. Barbary Wieliczko z Biura Współpracy Międzynarodowej - pytanie wydaje się logicznie niespójne.
- Skoro polityka klimatyczna już doprowadziła do wzrostu kosztów, to czy jej hipotetyczne zaprzestanie spowoduje ich obniżenie, powrót do poziomu sprzed wdrażania tej polityki, czy też przeciwnie?
- pytał Gawłowski.
W czasie swojego przemówienia minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oceniła wniosek referendalny jako „festiwal hipokryzji, festiwal populizmu w wykonaniu przedstawicieli pana prezydenta”. Jej zdaniem idea referendum została w tej sprawie sprowadzona do „politycznej chucpy”. Dodała, że pytanie referendalne „obraża obywateli i ich angażowanie się w demokrację”. Podkreśliła, że przeprowadzenie referendum nie pomoże w budowaniu odporności kraju na kryzysy i wzrosty cen gazu i ropy.
Z kolei zdaniem senatora Aleksandra Szweda (PiS) niewyrażenie zgody na zarządzenie referendum przez Senat to symbol lekceważenia społeczeństwa i „dowód na to, że obecna władza bardziej ufa urzędnikom w Brukseli niż własnym obywatelom”. Stwierdził, że celem referendum jest obrona „zdrowego rozsądku” i bezpieczeństwa ekonomicznego.