Pakt migracyjny wszedł w życie
Dziś w całej Unii Europejskiej zaczął obowiązywa pakt migracyjny. Nowe regulacje wprowadzają między innymi stały mechanizm solidarnościowy, w ramach którego państwa członkowskie mają uczestniczyć w relokacji osób ubiegających się o ochronę międzynarodową, przekazywać wsparcie finansowe albo udzielać pomocy w innej uzgodnionej formie.
Polska w pierwszym roku funkcjonowania systemu nie będzie musiała przyjmować migrantów ani przekazywać środków w ramach puli solidarnościowej. W kuluarach PE nieoficjalnie mówi się, że również w przyszłym roku może zapaść podobna decyzja, a wszystko po to, aby pomóc obozowi Donalda Tuska przez wyborami parlamentarnymi.
Eksperci wskazują natomiast, że sytuacja może diametralnie się zmienić po jesieni 2027 i wówczas Polska będzie przymuszana do przyjmowania ogromnej liczby nielegalnych przybyszów spoza Europy.
Rzecznik MSWiA ogłosiła sukces, ale pominęła najważniejszy fakt
Rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym przekonywała, że Polska nie będzie przyjmowała migrantów z innych państw ani ponosiła związanych z tym kosztów.
Polska nie będzie przyjmować migrantów z innych państw ani ponosić kosztów z tym związanych. Wchodzi w życie Pakt Migracyjny
- napisała Gałecka.
Jak stwierdziła, celem nowych unijnych regulacji jest odzyskanie kontroli nad migracją w Europie. Zapewniła również, że rząd pozostaje przeciwny rozwiązaniom, które mogłyby choćby w najmniejszym stopniu obniżyć poziom bezpieczeństwa Polaków.
Gałecka przekonywała, że w ciągu ostatnich dwóch lat udało się dostosować wiele elementów paktu do polskiej sytuacji, w tym doprowadzić do wyłączenia naszego kraju z relokacji oraz związanych z nią świadczeń finansowych. Według Gałeckiej było to rezultatem negocjacji prowadzonych przez ministrów Marcina Kierwińskiego i Tomasza Siemoniaka, wiceministra Macieja Duszczyka oraz przedstawicieli MSWiA, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Stałego Przedstawicielstwa Polski przy Unii Europejskiej.
Komunikat pomija jednak najważniejszy fakt: Polska została zwolniona z mechanizmu "solidarnościowego" tylko na rok, a w kolejnych latach decyzja w tej sprawie będzie podejmowana ponownie przez Brukselę.
Doradca prezydenta
Do sprawy odniósł się w programie "Michał #Rachoń" na antenie TV Republika Błażej Poboży, doradca prezydenta Karola Nawrockiego.
Donald Tusk jest zwolennikiem tego typu rozwiązań. On był przecież najważniejszym europejskim urzędnikiem w czasach, gdy ta doktryna polityczna była kształtowana. Jego polityczną promotorką zawsze była kanclerz Angela Merkel, jednoznacznie kojarzona z polityką szerokiego otwarcia Europy na migrację. Tusk nie blokował przyjęcia tego porozumienia, ponieważ jest jego głęboko przekonanym zwolennikiem. Jedynie na potrzeby bieżącej polityki, w obawie przed gniewem polskiego społeczeństwa, które nie chce masowej migracji ani powtórzenia błędów popełnionych przez państwa Europy Zachodniej, próbuje przedstawiać sytuację inaczej
– powiedział.
Polityk wskazał, że "Donald Tusk wymyślił sobie, że Polska - co próbuje dziś komunikować MSWiA - została zwolniona z negatywnych konsekwencji tego porozumienia".
Powiedzmy więc naszym widzom wprost i wyraźnie: to jest oszustwo. Polska została zwolniona wyłącznie w tym roku. W każdym kolejnym roku konieczne będzie złożenie odpowiedniego wniosku, a Rada będzie podejmowała decyzję, czy takie zwolnienie przyznać. Jeżeli go nie będzie, do Polski zaczną napływać rzesze migrantów albo będziemy musieli płacić po 20 tysięcy euro za każdą nieprzyjętą osobę. To jest skandal. Ten dezinformacyjny komunikat wyszedł spod ręki rzeczniczki MSWiA Karoliny Gałeckiej, którą Rafał Trzaskowski zainstalował u Marcina Kierwińskiego i która odpowiada za ten Departament Dezinformacji w MSWiA. Ten wpis w ogóle nie dotyka sedna sprawy, które przed chwilą państwu przedstawiłem. Nie informuje, że zwolnienie z negatywnych konsekwencji paktu ma charakter wyłącznie czasowy i na razie obejmuje tylko ten rok
– oświadczył.
Doradca prezydenta oznajmił, że jego zdaniem, gdyby "Donald Tusk pozostawał w ostatnich latach premierem Polski, mielibyśmy dziś takie same obrazki, jakie niestety oglądamy w Paryżu, Brukseli, Londynie - choć Wielka Brytania nie należy już do Unii Europejskiej = oraz w wielu innych zachodnioeuropejskich miastach".
Donald Tusk jest politykiem, który zawsze gra wyłącznie na siebie. Wiedzą o tym zarówno jego najbliżsi współpracownicy, jak i polityczni oponenci. Kiedy poprzednio stał na czele polskiego rządu, myślał już o swojej europejskiej karierze w instytucjach unijnych. Drogę do niej miała mu zagwarantować ścisła współpraca z kanclerz Niemiec. Sądzę, że również teraz myśli o objęciu kolejnego stanowiska - być może ponownie na szczeblu europejskim. Donald Tusk zamierza je objąć po tym, jak w przyszłym roku, wskutek gniewu polskiego społeczeństwa, zostanie odsunięty od funkcji premiera. Głęboko wierzę, że właśnie tak się stanie
– oznajmił.
Minimum 30 tys. relokacji
Do 15 października Komisja Europejska będzie publikowała coroczny raport dotyczący sytuacji migracyjnej, określała położenie poszczególnych państw oraz przedstawiała propozycję kolejnej puli solidarnościowej. Ostateczną decyzję w sprawie jej wielkości i wkładu poszczególnych krajów ma podejmować Rada Unii Europejskiej przed końcem danego roku.
W pełnym rocznym cyklu unijne przepisy przewidują co najmniej 30 tys. relokacji oraz 600 mln euro wsparcia finansowego. Przyjęty w dokumentach przelicznik wynosi 20 tys. euro za jedną osobę.