We wtorek o godzinie 15 odbędzie się kluczowe spotkanie na szczytach władzy. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki zaprosił w imieniu prezydenta premiera, szefa MON oraz prezesa NBP. Jak potwierdził rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz, udział najważniejszych polityków w rozmowach jest już pewny.
Tematem debaty ma być zaprezentowana wspólnie przez Karola Nawrockiego i Adama Glapińskiego w minioną środę propozycja programu „polski SAFE 0 proc.”.
Obóz rządzący od dłuższego czasu forsuje wdrożenie europejskiego programu SAFE. Zakłada on, że do rąk polskiego rządu trafi ok. 43,7 mld euro, które w 89 proc. miałyby zasilić krajowe firmy zbrojeniowe. Pieniądze te zaplanowano na realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej, a także ochronę cyberprzestrzeni. Europejskie wsparcie to w rzeczywistości jednak wielka pożyczka, której oprocentowanie wynosi około 3 proc., a jej spłata obciąży polskie społeczeństwo aż do 2070 roku. Rafał Leśkiewicz w rozmowie z RMF FM wprost wskazał na intencje ekipy rządzącej. Ocenił, że gabinet Donalda Tuska chce sięgnąć po europejskie środki po to, „żeby zasypać deficyt budżetowy”.
Działania Rady Ministrów spotykają się z asertywną postawą w Pałacu Prezydenckim. „Stąd ta presja na pana prezydenta, który jej nie ulega” – podkreślił rzecznik. Na ewentualne weto bądź podpis pod ustawą wdrażającą europejski kredyt, głowa państwa ma wyznaczony termin. „Mamy czas do 20 marca” – przypomniał Rafał Leśkiewicz. Zapytany o to, czy dopuszczalne jest jednoczesne funkcjonowanie obu inicjatyw, czyli „dwa SAFE-y”, rzecznik wyjaśnił, że Karol Nawrocki na ten moment po prostu „rozważa różne opcje”.
Złoto, waluty i niezależność NBP
Odpowiedzią Pałacu Prezydenckiego na plany rządu jest inicjatywa „SEJF 0 proc.”, nazwana przez prezydenta „konkretną, polską, bezpieczną i suwerenną alternatywą”. Jest ona skierowana bezpośrednio do Rady Ministrów jako bezkosztowa propozycja, „która jest alternatywą dla SAFE-u unijnego”. Mechanizm ten pozwala ominąć brukselskie procedury pożyczkowe i zrealizować wielkie zakupy dla wojska w oparciu o własny kapitał narodowy.
„Jest to rozwiązanie, nad którym rząd powinien się bardzo głęboko zastanowić, bo jeżeli mówimy o SAFE unijnym, to mówimy o pożyczce oprocentowanej na około 3 proc. (...) Z drugiej strony mamy rozwiązanie, które pozwoli wykorzystać rezerwy Narodowego Banku Polskiego bez uszczuplenia tych rezerw, do sfinansowania polskiej armii i nie będzie to kosztowało Polski nic”
– oświadczył rzecznik prezydenta. Jak stanowczo doprecyzował:
„Nie uszczuplimy rezerw złota. Nie uszczuplimy rezerw walutowych. (...) Natomiast na procesie inwestycyjnym, który się opiera na tych rezerwach, możemy sfinansować polską armię”.
Okazuje się, że wnikliwe analizy w Kancelarii Prezydenta toczyły się od wielu miesięcy. Już w trakcie prac nad rządowym projektem zgłaszano konkretne poprawki, jednak część z nich została zignorowana w końcowej wersji ustawy. „Przygotowywaliśmy się bardzo gruntownie” – zaznaczył Leśkiewicz. Dodał również: „Zatem równolegle prowadziliśmy oczywiście prace i analizy związane z projektem »SEJF 0 proc.«”. Jak wyjawił rzecznik, ostateczna koncepcja programu, „która pozwoliła na to, żeby przedstawić ją opinii publicznej, powstała niedawno”.
Prace trzymane były w tajemnicy
Pytany o to, kto jest głównym „architektem” tego innowacyjnego mechanizmu finansowego, Leśkiewicz przekazał, że to wspólny pomysł Karola Nawrockiego i szefa banku centralnego. Zaznaczył jednak przy tym: „Ale oczywiście inicjatywę tutaj miał pan prezes Glapiński, który wyraźnie powiedział: mamy rezerwy”. Dzięki gigantycznym zyskom wygenerowanym przez bank narodowy, które w ciągu ostatnich 30 miesięcy wyniosły aż 185 mld zł, Polska zyskała możliwość sfinansowania historycznych zbrojeń na własnych, suwerennych zasadach.
Prace nad polską alternatywą były trzymane w tajemnicy, by uniknąć przedwczesnych zawirowań politycznych. Na pytanie, czy o planach wiedział wcześniej prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, rzecznik prezydenta kategorycznie uciął spekulacje. „To nie jest istotne, kto wiedział, kto nie wiedział. Istotne jest to, że ta informacja pojawiła się w środę. Wcześniej nikt nie był publicznie informowany. Nie przedstawialiśmy tej koncepcji, bo chcieliśmy być pewni naszego rozwiązania” – podsumował Leśkiewicz.