Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Rok z zepsutym Żurkiem. "Gazeta Polska": Drwal bez siekiery

Kto, jak nie Waldemar Żurek, miał wysłać PiS-owców za kraty, przyspieszając proces tzw. rozliczeń? Kto, jak nie on miał sprowadzić do parteru „neosędziów”, których zwalczał jako aktywista na protestach przeciwko reformie sądownictwa i Zbigniewowi Ziobrze? Od 24 lipca 2025 roku, kiedy Żurek został ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, w sądownictwie narasta chaos, mnożą się przypadki uchylanych wyroków, areszty tymczasowe – mimo szumnych deklaracji – wciąż mają się dobrze, a główną beneficjentką „drwala” w gabinecie przy Al. Ujazdowskich jest Ewa Wrzosek. Nic dziwnego, że w trosce o własną posadę Żurek posuwa się do gróźb pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego.

Miało pójść szybko, sprawnie, bez oglądania się na przepisy prawa – zgodnie z duchem demokracji walczącej, której wielkim zwolennikiem – zgodnie z koncepcją Karla Loewensteina z lat 30. w Niemczech – jest Donald Tusk. Niemiecki prawnik opowiadał się za użyciem bezwzględnych, czasem brutalnych środków, by państwo mogło obronić się przed zagrożeniami zewnętrznymi. Jego poglądy twórczo rozwinął po zmianie władzy w Polsce w 2023 roku politolog – również zza Odry – Klaus Bachmann, który nawoływał do uderzenia w opozycję, wykorzystując aparat policyjny, byle ta już nie zagrażała pozycji Tuska.

Zgodnie z ideą demokracji walczącej kolejne bezpieczniki wysadzał Adam Bodnar – a to z aprobatą odnosił się do nielegalnego przejęcia mediów publicznych, a to kilka tygodni później, przy użyciu policji, zamknął dostęp do gabinetu legalnemu prokuratorowi krajowemu Dariuszowi Barskiemu, którego – wbrew ustawie – zastąpiono Dariuszem Kornelukiem na mocy decyzji premiera. Siłowe zagarnięcie prokuratury okazało się zbyt słabym argumentem do utrzymania stanowiska. Bodnar w oczach Tuska okazał się zbyt miękki – choć śledztwa partyjnych towarzyszy, jak Romana Giertycha czy Tomasza Grodzkiego, jego podwładni hurtowo umarzali, machina demokracji walczącej traciła impet, gdy przyszło rozliczać wierchuszkę PiS. Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski pozostawali nieuchwytni, a tymczasem coraz więcej mocnych oskarżeń z kampanii 2023 roku okazywało się nic niewartych.

Wtedy Donald Tusk postawił wszystko na jedną kartę, wyrzucając Adama Bodnara z rządu. Ryzyko podjął również Waldemar Żurek, który porzucił togę i immunitet, by spełniać się jako polityk, a przy okazji przestał wreszcie udawać bezstronnego sędziego. Po ponad roku od wejścia w polityczny wir czas ten trzeba nazwać klęską – i to w wielu aspektach: dla funkcjonowania sądów, autorytetu sędziów, zwykłych obywateli, którzy fatalnie oceniają sądownictwo, a także dla praworządności i idei rozliczeń.

Żenujące filmiki z żurkiem i awans dla Wrzosek

„Dobry ten żurek, co?” – zachwalał nowego ministra sprawiedliwości Donald Tusk, zajadając się zupą. Żurek też nie był bierny w social mediach. „Zapraszamy pana do kraju. Po co jeść te ostre węgierskie gulasze?” – zwracał się do Zbigniewa Ziobry, konsumując, podobnie jak szef rządu, żurek. Śmiechom nie było końca, gdy minister odgrażał się politykom PiS, rąbiąc drzewo albo przebywając na urlopie w Bieszczadach. Aż wióry miały lecieć – tak brzmiał podprogowy przekaz dotyczący rozliczeń. Stąd też „arcykapłanka propagandy” Dorota Wysocka-Schnepf w TVP Info zapowiadała wywiad z następcą Bodnara, nazywając go „drwalem”. W uniwersum Żurka „młyny sprawiedliwości mielą powoli”, co świadczy o jego ignorancji – wszak zarzuty karne, ani nawet akt oskarżenia złożony w sądzie, nie są wystarczające do uznania czyjejś winy. To aż zadziwiające, że ktoś, kto od lat 90. był sędzią, zalicza prokuraturę do instytucji wymiaru sprawiedliwości. Minister wsławił się jako jedyny członek rządu koalicji 13 grudnia, który nie chce ujawnić swojego majątku. Tłumaczył to rzekomą obawą przed przestępczością zorganizowaną, która miała tylko czekać na wykaz jego nieruchomości. 

Wraz z Żurkiem awansowała politycznie i finansowo Ewa Wrzosek. Ze zwykłej prokurator rejonowej stała się nagle radcą ministra sprawiedliwości z pensją ponad 35 tys. zł brutto. Wrzosek utrzymuje na tyle dobre relacje z Żurkiem, że mówiło się nawet o tym, iż zastąpi na stanowisku prokuratora krajowego Dariusza Korneluka – skonfliktowanego z prokuratorem generalnym. Zaangażowana politycznie prokurator mogła liczyć na umorzenie śledztwa ws. wysłania wniosków do sądów o zablokowanie zmian w statutach mediów publicznych tuż po powrocie Tuska do władzy. Umożliwiło to grupie „Wejście” przejęcie wpływów nad TVP, PAP i Polskim Radiem. Dokumentacja powstała poza budynkiem prokuratury – w kancelarii prawniczej Clifford Chance, w której pracowała w grudniu 2023 roku obecna RPO, Sylwia Gregorczyk-Abram. 

Zapaść w sądownictwie

Za Adama Bodnara nastąpił głęboki regres, ale czasy Waldemara Żurka to kompletny upadek wymiaru sprawiedliwości i autorytetu sędziów. Nie z winy Zbigniewa Ziobry – co zarzuca poprzednikowi przy każdej sposobności minister sprawiedliwości. To nie Ziobro nastawiał przeciwko sobie sędziów. To nie przy aprobacie Ziobry uchylane były wyroki tylko dlatego, że wydawał je nieuznawany przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości pod błahym pozorem zmiany ustawy. To nie Ziobro kwestionował status sędziów, a jednocześnie akceptował wyrok we własnej sprawie, gdy wydał go ktoś z grona osób, których status wcześniej podważał. To wreszcie nie Ziobro ogłaszał publicznie, że „trzeba wykurzyć neosędziów” – takich słów w ogóle nie powinien wypowiadać ktoś związany z sądownictwem. 

Największą kompromitacją i widoczną spuścizną rządów Bodnara, jak i Żurka jest rozpętanie wojny w środowisku sędziowskim, skutkujące obstrukcją systemu i uchylaniem prawomocnych wyroków. Przykłady? W marcu 2026 roku Sąd Najwyższy wznowił postępowanie kasacyjne wobec dwóch członków grupy mokotowskiej, czyli „gangu obcinaczy palców” – Wojciecha S. „Wojtasa” i Tomasza R. „Garbatego” – mimo że ich kasacje zostały wcześniej oddalone w 2024 roku. Przyczyną było zakwestionowanie prawidłowości składu SN z uwagi na udział sędziów powołanych przy poprzedniej KRS. W październiku 2025 roku uchylono wyrok dożywocia w Sądzie Okręgowym w Poznaniu prawomocny wyrok Serhija T. za potrójną zbrodnie w Puszczykowie – dokładnie z tego samego powodu. Wstrząsająca była też decyzja Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, który „skasował” wyrok wobec mężczyzny, który w 2021 roku uprowadził przypadkową 14-letnią dziewczynkę, wciągnął ją do samochodu dostawczego i dopuścił się wobec niej czynności seksualnej. Sprawca był wcześniej karany za przestępstwo seksualne i odpowiadał jako recydywista. W Rzeszowie kary pięciu lat pozbawienia wolności nie doczekał przestępca seksualny, który napadł na swoją wnuczkę. Zwalczający „nowych” sędziów uznali, że skład sędziowski był wadliwie wybrany przez kontestowaną KRS. Jak gwiazdka z nieba sądowa zawierucha spadła Piotrowi P. ze Złotowa, działaczowi Koalicji Obywatelskiej. Cóż z tego, że został skazany na 11 lat za wykorzystanie seksualne 14 nieletnich dziewcząt, skoro w marcu 2026 roku jego proces rozpoczął się od nowa?

Dekonstrukcja sądownictwa ma miejsce nie tylko w przypadku spraw karnych, ale też tych codziennych, cywilnych. Bardzo niepokojąca była decyzja Sądu Rejonowego w Giżycku, który stwierdził, że zapadły wyrok rozwodowy nie istnieje z powodu wadliwego statusu sędziego. Nie trzeba dodawać, że to wkraczanie z polityką w osobiste sprawy polskich obywateli. Do tego doprowadził Żurek, który zawsze w takich sytuacjach zasłania się „niekonstytucyjną” reformą KRS. Nóż w plecy ministrowi i jego ludziom wbił sam TSUE, uznając kilka miesięcy temu, że nawet jeśli doszło do wadliwego powołania sędziów, to nie oznacza z automatu, że ci tracą oni niezależność. W skrócie: ich wyroki pozostają – nawet w świetle prawa unijnego – ważne. Nie przeszkadza to „żurkowcom” w kontynuowaniu dojeżdżania neosędziów z udziałem specjalnej sekcji prokuratury, sprawdzającej powołania i awanse sędziów w całym kraju. 

Nic dziwnego, że chaos w wymiarze sprawiedliwości dostrzega coraz więcej respondentów w sondażach. Zdaniem 61 proc. ankietowanych przez prorządowe CBOS jest w tej sferze źle. Tylko 26 proc. pytanych sądzi inaczej. Do największych bolączek systemu sądowniczego respondenci zaliczyli przewlekłość postępowań i opieszałość sędziów, po drugie – upolitycznienie, a po trzecie – niesprawiedliwe wyroki. To efekt między innymi działań Żurka, który – jako człowiek wywodzący się ze środowiska sędziowskiego – miał odbudować zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Bohater niniejszego artykułu od początku nie wzbudzał zaufania w sondażach – większość ocenia negatywnie poczynania ministra sprawiedliwości, wbrew rządowej propagandzie, podobnie jak skuteczność politycznych rozliczeń. 

Fiasko rozliczeń 

Trudno się dziwić – Zbigniew Ziobro po zmianie władzy na Węgrzech udał się do USA na mocy paszportu genewskiego, o czym nie wiedziało kierownictwo resortu sprawiedliwości. Żurek w arcyzabawnym wywiadzie dla Polsat News nie miał pojęcia o geografii Stanów Zjednoczonych, dywagując na temat miejsca pobytu byłego ministra w Waszyngtonie. Mimo że administracja Donalda Trumpa – co wynikało jasno z wypowiedzi pełnomocnika prezydenta USA ds. ułaskawień, Eda Martina, w wywiadzie udzielonym Michałowi Rachoniowi w czerwcu na antenie Republiki – traktuje Ziobrę jako prześladowanego politycznie, Żurek nie odstąpi od wysłania wniosku o ekstradycję za ocean. Przestrzegał resort sprawiedliwości przed tym krokiem były sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, prof. Ireneusz Kamiński, wskazując na wieloletni czas oczekiwania całej procedury i na fakt, że Amerykanie praktycznie nie wydają osób podejrzanych w sprawach politycznych – a taką jest śledztwo wokół Funduszu Sprawiedliwości. Na domiar złego zastępca Żurka, wiceminister Dariusz Mazur, jako sędzia ponad dekadę temu zablokował ekstradycję reżysera Romana Polańskiego do USA, co wpłynie na ocenę polskiego wniosku przez stronę amerykańską. 

Jednych polityków, jak Ziobrę i Romanowskiego, Żurek próbuje gonić jak króliczki, ale innym problemem pozostaje stos umorzonych spraw o politycznym charakterze. Najnowsza to śledztwo ws. apartamentu Muzeum II Wojny Światowej – hak na Nawrockiego z kampanii prezydenckiej, drugi obok słynnej kawalerki nabytej od Jerzego Ż. Roman Giertych, „Gazeta Wyborcza” i obecne kierownictwo placówki zarzucali kandydatowi popieranemu przez PiS marnowanie publicznych środków i nadużycia. Prokuratura potwierdziła prawdziwość tłumaczeń prezydenta – m.in. ze znacznie mniejszą liczbą dni, w których Nawrocki korzystał z apartamentu niż mu zarzucano na podstawie rezerwacji i odbyciem kwarantanny w pandemii koronawirusa. 

Parodia z przeliczaniem głosów 

Żurek rozpoczął swoje urzędowanie od stanowczych deklaracji ws. negowania wyników wyborów prezydenckich. Skoro Ewa Wrzosek i Roman Giertych kwestionowali mechanizm demokratyczny bez żadnych przesłanek, to minister sprawiedliwości poszedł ich śladem, zapowiadając dogłębne śledztwa ws. „fałszerstw”. Jak to wygląda po roku? Nawet jeśli członkowie komisji wyborczych zostali skazani, to tylko za pomyłki – wymierzano im karę grzywny. Wiele śledztw umarzała sama prokuratura, nie dopatrując się przesłanek do wysuwania oskarżeń. Nikt – wliczając w to Żurka – nie przeprosił za celowe wywołanie gigantycznych turbulencji w demokratycznym procesie wyborczym. „Pisowskie zbrodnie” okazują się w zderzeniu z rzeczywistością kapiszonami – nie było korupcji przy przetargu na małe reaktory jądrowe (SMR-y) Orlenu. Nie znaleziono dowodów na handel ludźmi podczas realizacji inwestycji Olefiny III. Na starcie urzędowania Żurka umorzono sprawę działki kupionej przez Mateusza Morawieckiego we Wrocławiu.

Poseł Michał Woś przez długie miesiące miał majątek zajęty przez prokuraturę. Ostatecznie przegrała ona z kretesem w sądzie. Michał Kuczmierowski – były szef RARS – wciąż przebywa w Londynie i komplikuje się jego ekstradycja. Paweł P., współpracownik świadka koronnego Pawła Sz. z Red is Bad i niegdyś pełnomocnik RARS ds. zakupów, opuścił niedawno areszt. Dopiero za trzecim podejściem „żurkowcy” skutecznie doprowadzili do ustanowienia hipoteki przymusowej na majątku Zbigniewa Ziobry, ponieważ dwa wcześniejsze wnioski zostały odrzucone przez sąd z powodu błędów formalnych. Żurek poległ też na „dwóch wieżach”, które to śledztwo przez pewien czas prowadziła Wrzosek. Nie dość, że postępowanie wymierzone w Jarosława Kaczyńskiego umorzono ku wściekłości Romana Giertycha, to jeszcze do Gońca wyciekło nagranie z przesłuchania prezesa PiS. Prokuratura prowadzi śledztwo w kwestii publikacji materiałów – za pośrednictwem podającego się za prokuratora krajowego Dariusza Korneluka oznajmiła, że to Giertych miał do nich dostęp jako pełnomocnik austriackiego biznesmena Gerarda Birgfellnera i był de facto źródłem przecieku. 

Na froncie walki z prezydentem

Prezydent to dla ministra sprawiedliwości wróg, którego trzeba „ograć metodami zgodnymi z prawem”. Żurek grozi Karolowi Nawrockiemu, że odpowie karnie za… sprawdzanie życiorysów kandydatów na sędziów TK. Działanie „z duchem prawa” według Żurka to mianowanie rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych i jego zastępców wbrew kadencyjności zawartej w ustawie. Albo zniesienie losowego przydziału spraw w składach trzyosobowych zwykłym rozporządzeniem. Po zmianie system losuje jedynie sędziego referenta, natomiast dwóch pozostałych wyznacza ręcznie prezes sądu, teoretycznie po zasięgnięciu opinii kolegium. Miotła Żurka dotknęła kilkudziesięciu prezesów i wiceprezesów sądów w całym kraju. Gdy podobnych zmian – na mocy ustawy i zgodnie z prawem – dokonywał Ziobro, antypisowskie media oraz Iustitia podnosiły rwetes, zarzucając mu ręczne sterowanie wymiarem sprawiedliwości.

Tymczasem obecny minister dokonał zmian personalnych wbrew ustawie – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Jak widać, również w zakresie „ogrywania prezydenta zgodnie z przepisami” Żurek manipuluje. Dodajmy do tego obrazki rodem z państw policyjnych, gdy policja z prokuratorami pruła sejfy w siedzibie KRS w styczniu 2026 roku, by przejąć akta dyscyplinarne „prawilnych” sędziów, jak Żurka. Kilka tygodni temu w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego przechadzał się prokurator Andrzej Piaseczny. „Nie róbcie z siebie politycznej wycieraczki. Panu Piasecznemu coś poradzę. Jak Pan już gdzieś się wybiera to najbardziej błazeńską postawą jest milczenie wobec mediów” – apelował w sieci prokurator Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Plan „B” zakładał nieskuteczne zaprzysiężenie czterech sędziów TK przed notariuszem i marszałkiem Sejmu, czego nie przewiduje ustawa o Trybunale. Żurek chwali się zainstalowaniem nowych członków w KRS, wybranych przez wytypowane z góry organizacje sędziowskie – nie wspomina jednak, że przez szereg lat uważał nowelizację ustawy z 2017 roku za niezgodną z konstytucją, a to na jej mocy wybrano przedstawicieli tegoż organu. I tak „żurkowcy” musieli zgodnie ze swoimi zwyczajami złamać przepisy, gdyż prawo nie przewiduje organizacji „prawyborów” do KRS w środowisku sędziowskim. 

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazety Polskiej".

Nowy numer "Gazety Polskiej", w którym przeczytacie także wiele innych ciekawych artykułów, felietonów czy opinii w sprzedaży od środy 19 sierpnia 2026 r. Tygodnik "Gazeta Polska" dostępny jest w wygodnej prenumeracie cyfrowej. Sprawdź ofertę prenumeraty cyfrowej TUTAJ » prenumerata.swsmedia.pl oraz pod numerem telefonu 605 900 002 lub 501 678 819.                       

 

Źródło: Gazeta Polska

NAJNOWSZE Polityka