W poniedziałek informowaliśmy na łamach naszego portalu o zaproszeniu do Rady Pokoju prezydenta Karola Nawrockiego przez jego amerykańskiego odpowiednika Donalda Trumpa. Chodzi o gremium, które ma działać na rzecz pokoju w Strefie Gazy.
Złożenie przez amerykańską administrację oferty dla Nawrockiego potwierdził Marcin Przydacz, który stwierdził, iż "należy to traktować jako wydarzenie dosyć ważne na mapie polityczno-międzynarodowej" oraz "uznanie roli Polski na arenie międzynarodowej". Czy Nawrocki przyjmie zaproszenie?
"Co do finalnych decyzji, proszę pozwolić, aby najpierw strona amerykańska poznała odpowiedź prezydenta Rzeczypospolitej, a następnie będziemy o tym komunikować publicznie"
– poinformował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, dodając, że jego biuro skierowało do MSZ pismo z prośbą o opinię w tej sprawie.
Tusk o "rozgrywaniu"
Oferta Amerykanów wywołała poruszenie wśród polityków rządzących. Skomentował ją m.in. premier Donald Tusk, który po raz kolejny postanowił wystąpić w antyamerykańskim chórze. - Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm - stwierdził na portalu X.
"Rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego. I nikomu nie damy się rozegrać"
– oznajmił.
Na jego wpis odpowiedzieli m.in. europosłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy przypomnieli ostatni dowód sprawczości rządu - nieudana blokada umowy Unii Europejskiej z krajami Mercosur.