Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Popierana przez Tuska kandydatka przegrała w regionie. Złożyła protest i zarzuca "nieprawidłowości"

Wybory na szefa regionu KO w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku zakończyły się porażkami protegowanych wpływowych polityków partii. W dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej doszło do sporego zamieszania, gdy okazało się, że o kilka głosów zwyciężył Michał Jaros, pokonując wspieraną przez Donalda Tuska Monikę Wielichowską. Wielichowska złożyła protest wyborczy wskazując na domniemane kontrowersje. Tymczasem na Opolszczyźnie szefem KO został Andrzej Węgrzyn, kojarzony jednoznacznie ze swoją wypowiedzią na temat lesbijek.

W miniony w weekend w Koalicji Obywatelskiej odbyły się wybory szefów struktur regionalnych. W Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku lokalni działacze pokonali protegowanych czołowych polityków - szefa rządu Donalda Tuska i wicepremiera Radosława Sikorskiego.

Wrocław: Chaos w głosowaniu

W niedzielę na Dolnym Śląsku o fotel szefa regionu zmierzyli się Michał Jaros, wiceminister rozwoju i dotychczasowy lider dolnośląskiej KO, Monika Wielichowska - wicemarszałek Sejmu, bliska współpracowniczka Donalda Tuska.

Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę

Ogłoszenie wyników głosowania przeciągało się. Tuż przed północą przewodniczący komisji wyborczej na Dolnym Śląsku Wojciech Lech powiedział PAP, że głosy były ponownie przeliczane, ale wynik wyborów nie będzie oficjalnie ogłoszony w niedzielę. Powodem miał być fakt, że z urny wyciągnięto więcej kart niż było głosujących.

- Czekamy jeszcze na dwa protokoły wyborcze, w tym jeden z Wrocławia, który na pewno nie zostanie sporządzony przed północą. Dlatego ani oficjalnie, ani nieoficjalnie nie podam wyników – powiedział Lech.

Media lokalne podały, że Jaros zwyciężył nad Wielichowską kilkoma głosami, mając przewagę w regionie.

Portal tuwroclaw.com podał, że zarówno przy pierwszym, jak i przy drugim liczeniu głosów Jaros uzyskał lepszy o kilka głosów wynik niż typowana na faworytkę wyborów Wielichowska. Jednocześnie Michała Jarosa wybrano na szefa wrocławskich struktur KO.

Wielichowska składa protest

Krótko po północy Wielichowska zgłosiła protest wyborczy i opublikowała oświadczenie o "stwierdzonych nieprawidłowościach", w tym - "braku zapewnienia tajności głosowania", "dostrzeżone wpływanie przez kandydatów i przedstawicieli kandydatów na sposób głosowania przez członków KO, w skrajnym przypadku polegający na wskazywaniu pozycji na karcie do głosowania", jak również "prowadzeniu jawnej agitacji wyborczej zwolennika mojego kontrkandydata na przewodniczącego regionu".

"Uważam, że dostrzegalna nieznaczna różnica głosów oddanych na mnie i mojego kontrkandydata uprawdopodobnia, że powyżej opisane nieprawidłowości w istotny sposób mogły wpłynąć na końcowy wynik wyborów"

- stwierdziła Monika Wielichowska.

Na razie Michał Jaros nie odniósł się do wyników wyborów. Wciąż ich wynik nie jest oficjalny.

Co ciekawe, lokalna Gazeta Wyborcza wskazuje, że Monika Wielichowska "jest fatalnie oceniana w swoim okręgu przez partyjne doły". Dowodem ma być jej dotkliwa porażka z Jarosem w powiecie wałbrzyskim, z którego Wielichowska była senatorem, w obecnie - posłem.

Protegowany "góry" przegrał w Wielkopolsce

W walce o fotel szefa wielkopolskich struktur KO wygrał poseł Jarosław Urbaniak, popierany przez tzw. doły partyjne w Wielkopolsce, zdecydowanie pokonując wiceministra spraw zagranicznych, Marcina Bosackiego. Bosacki miał za sobą wpływowych polityków PO, a także prezydenta Poznania, Jacka Jaśkowiaka. W mediach wskazywano, że kandydaturę tę popierał również szef Bosackiego w resorcie, Radosław Sikorski.

Węgrzyn "chętnie bym popatrzył" - szefem KO w Opolskiem

W niedzielnych wyborach członkowie Koalicji Obywatelskiej w woj. opolskim wybrali na szefa regionu Roberta Węgrzyna - byłego posła i członka zarządu województwa. W środowisku KO wygrana Węgrzyna nie była niespodzianką. Przed wyborami jego kandydaturę publicznie poparł zarówno ustępujący ze stanowiska szefa regionalnych struktur KO europoseł Buła, jak i minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Robert Węgrzyn, w czasach poselskich, stał się znany za sprawą swojej medialnej wypowiedzi z 2011 r. - "z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył". Poseł przeprosił za te słowa, został też za nie wykluczony ze struktur PO. Po latach jednak powrócił na łono partii, w 2018 r. zostając radny województwa opolskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Źródło: niezalezna.pl, tuwroclaw.com, gazeta.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej