Jak ujawniliśmy na Niezalezna.pl, o tym, że prezydencki projekt dot. SAFE nie będzie procedowany w Sejmie zdecydował samodzielnie marszałek Włodzimierz Czarzasty. Nie dopuścił do dyskusji na Konwencie Seniorów przed środowym posiedzeniem. Co Pan o tym sądzi?
Nie jestem zaskoczony. Pan marszałek przeżywa swoją drugą młodość. Kiedyś, w latach 80., był aparatczykiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, czyli rosyjskiej, komunistycznej agentury w Polsce. Dziś wykonuje polecenia Brukseli i Berlina, znakomicie cofnął się do czasów swojej młodości. Polecenia wychodzą z zachodu, a nie wschodu, ale to nie zmienia faktu, że to nie jest w interesie państwa polskiego. Nie jestem zaskoczony, że jest przeciwnikiem rozwiązań prezydenckich, ale jestem zaskoczony, że jest tak naiwny. Szantażuje w ten sposób prezydenta, abstrahując od tego, że prezydent nie jest człowiekiem, który da się szantażować.
Trzeba wybrać, czy wolimy polski program SEJF bez obciążeń, czy program europejski SAFE, który wiąże się z uwikłaniem Polski w jeszcze większe obciążenie i uzależnienie od Brukseli. My proponujemy, żeby to były pieniądze, które nie dadzą zarobić Brukseli, bankierom, tylko pozwolą być wykorzystane na potrzeby polskiego bezpieczeństwa. Te pieniądze, na trudne czasy, mamy zgromadzone w Narodowym Banku Polskim. Nasi konkurenci proponują, żeby jeszcze bardziej uzależnić się od Brukseli i widzimisię bankierów z zachodu i tak naprawdę nie wiedzieć, czy te pieniądze będziemy mogli wydawać w Polsce, Niemczech i we Francji. Wydaje się, że odpowiedź jest bardzo prosta.
Premier Donald Tusk mówi o programie prezydenta, że to "SEJF 0 złotych"...
Jest rzeczywiście zero złotych, bo kosztuje dokładnie zero. Nie ma żadnych obciążeń! Minister finansów powinien na kolanach błagać Donalda Tuska, żeby ten program przyjął. Program SAFE europejski to obciążenia w zadłużeniu finansów publicznych. Ten program, który proponuje prezydent Nawrocki i prezes Glapiński to program, który nie wiąże się z zadłużeniem, czyli zwiększeniem obciążenia finansów publicznych. Dla ministra finansów jest to dużo lepsze rozwiązanie. Dla nas wszystkich, bo to się wiąże z założeniami budżetu, kwestią zdolności pożyczkowych państwa polskiego. Po prostu mamy zgromadzone pieniądze, wszyscy Polacy, w NBP, których trzeba używać w trudnych czasach. I dziwię się, że ktoś tego nie chce podjąć, a mówi, że 0 procent jest gorsze od płacenia dziesiątek albo setek miliardów złotych bankierom europejskim. Pożyczamy 180 miliardów, a zwrócić musimy minimum drugie tyle - kto zarobi 180 miliardów? Przecież nie polscy żołnierze, nie Polacy, nie NBP, tylko bankierzy!
Premier zapowiedział już, że i tak wdroży "plan B", jeżeli prezydent zawetuje ustawę o SAFE. Co wówczas?
Mam nadzieję, że będzie odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu, a być może i przed prokuraturą - jest ona jak najbardziej uzasadniona. Będą musieli się z tego wytłumaczyć.