Jak już informowaliśmy na naszych łamach, w marcu br. w Waszyngtonie doszło do spotkania między prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem a wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. W jego organizację zaangażowany był europoseł PiS Adam Bielan, który zrobił to na prośbę otoczenia szefa ludowców.
Głównym tematem rozmów miała być polsko-amerykańska współpraca wojskowa, ale z nieoficjalnych informacji, do których dotarła Telewizja Republika, wynika, że pojawił się także wątek polityczny dotyczący ewentualnej zmiany premiera w Polsce.
O to też został w poniedziałek zapytany Donald Tusk przez dziennikarkę TVN24. – To zbyt ciekawa rozmowa, żeby o niej publicznie mówić – odpowiedział wyraźnie zakłopotany lider koalicji 13 grudnia. Dodał również, że „kiedyś historia się dowie”, co było przedmiotem dyskusji jego wicepremiera z prezydentem USA. Z kolei na pytanie, czy minister Sikorski wiedział o tej wymianie zdań, odparł, że o to trzeba pytać bohaterów tej opowieści, a nie jego.
Szef MSZ pominięty w kluczowych informacjach
W związku z tym tematem w ostatnich dniach uaktywnił się drugi z wicepremierów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Z sygnałów płynących z ekipy rządowej wynika, że Władysław Kosiniak-Kamysz w ogóle nie poinformował szefa dyplomacji o rozmowach z prezydentem Trumpem. Sikorski nie dowiedział się o niej również od Donalda Tuska. W związku z tym minister spraw zagranicznych postanowił domagać się notatki opisującej te wydarzenia od... europosła Adama Bielana.
Kuriozalne oświadczenie za pośrednictwem mediów społecznościowych wydał także rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
„W MSZ wciąż czekamy na dokumenty od »organizatorów« spotkania wicepremiera Kosiniak-Kamysza z prezydentem Trumpem. Szef placówki Bogdan Klich przesłał claris z części, w której uczestniczył”
– poinformował w pierwszej części wpisu Wewiór.
Od razu spieszymy wyjaśnić, że claris to standardowa, raczej zwięzła notatka służbowa przesyłana między placówkami dyplomatycznymi a centralą MSZ. Fragment ten potwierdza również to, że Bogdan Klich po raz kolejny został pominięty przy ustalaniu listy uczestników rozmów na najwyższym szczeblu między Polską a USA.
Dalej Maciej Wewiór zasugerował, że to nie Władysław Kosiniak-Kamysz ani szef placówki w Waszyngtonie, lecz Adam Bielan powinien przekazać szczegóły MSZ. „Zamiast chodzić po mediach, próbując się tłumaczyć, prosimy o dostarczenie do MSZ notatki z rozmowy, którą poseł Bielan i Kancelaria Prezydenta ad hoc organizowali i w której brali udział. Chyba że pan Adam Bielan może publicznie powiedzieć, w jakim celu było to spotkanie…?” – napisał Wewiór.
Prezydent punktuje Sikorskiego i Kosiniaka-Kamysza
Do całego zamieszania odniósł się prezydent Karol Nawrocki, który przebywa z wizytą w Republice Filipin. Na jednej z konferencji prasowych został zapytany przez polskich dziennikarzy o rozmowy Kosiniaka-Kamysza z Trumpem, a także stałą bazę amerykańską w Polsce.
– Otworzyłem drzwi do stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce za sprawą moich relacji z prezydentem Donaldem Trumpem, ale to oczywiste, że polski rząd musi także utrzymywać relacje z administracją amerykańską
– podkreślał prezydent Nawrocki.
Dodał też, że nie otrzymał żadnej notatki w sprawie wyżej opisanych rozmów, jednocześnie wskazując, że to problem na poziomie rządowym.
– Myślę, że wicepremier polskiego rządu, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, od swojego kolegi wicepremiera tego samego rządu, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, i ja jako prezydent Polski powinniśmy dostać notatkę z tego spotkania. Nie wiem, o czym pan premier rozmawiał, trzeba pytać pana premiera i też nie wiem, jaką wiedzę na ten temat ma pan premier Donald Tusk, ale dla Polski to dobrze, jak prezydent Polski, ale także minister obrony narodowej spotykają się z przedstawicielami administracji amerykańskiej, w tym z prezydentem Stanów Zjednoczonych. O szczegóły musi pan pytać pana premiera Kosiniaka-Kamysza
– powiedział prezydent Karol Nawrocki.
Amerykanista: Rząd ma fatalne relacje z Waszyngtonem
„Codzienna” o komentarz do tej sytuacji poprosiła amerykanistę red. Iwona Bendera.
– Cała ta sytuacja świadczy o kilku rzeczach. Po pierwsze obecny rząd ma fatalne relacje z naszym kluczowym sojusznikiem, czyli Stanami Zjednoczonymi, i to na własne życzenie. Po drugie reakcja MSZ przypomina powiedzenie: konia kują, a żaba nogę podstawia. Adam Bielan jest europosłem czy pracownikiem resortu spraw zagranicznych? To też obrazuje, jak bardzo bezradna jest obecna ekipa, jeśli chodzi o stosunki z Waszyngtonem. Bogu trzeba dziękować, że prezydentem jest Karol Nawrocki
– wskazuje red. Bender.
Naszego rozmówcę zapytaliśmy również, czy wicepremier Sikorski powinien oczekiwać wyjaśnień od wicepremiera Kosiniaka-Kamysza.
– To pokazuje, jaka harmonia panuje w koalicji nami rządzącej. Dwaj wicepremierzy nie są w stanie się porozumieć i prawdopodobnie ukrywają przed sobą działania z pogranicza ich ministerstw. To w rzeczywistości jest największy skandal w całej tej historii
– ocenił Iwo Bender.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!