Wiceprezes PiS, oceniając ostatni okres rządu wystawia fatalną diagnozę. - Kłótnie, chaos, brak jakiejkolwiek wizji - to już codzienność, coraz słabiej pudrowana przez kolejne puste akcje PR-owe pokroju Roku Przyspieszenia - pisze.
"Zamiast stabilnej władzy mamy konglomerat środowisk połączonych jednym celem: dla jak najdłuższym podtrzymaniem władzy Donalda Tuska i umoczonych w niej koalicjantów"
– stwierdził były premier.
Priorytety rządzących
Jak dodaje, "największym od dłuższego czasu sporem jakim żył rząd nie był spór o katastrofalną sytuację w służbie zdrowia, sparaliżowane wobec zimy państwo czy o brzmienie jakiejkolwiek z ważnych dla Polaków ustaw". - Nie - tym tematem, który tak rozgrzał koalicję było to, czy jedna z tworzących ją partii da się Donaldowi Tuskowi skonsumować od razu i bez stawiania oporów, czy jednak będzie ją trzeba rozbić od środka i zniszczyć przy pomocy "zaprzyjaźnionych" mediów. No i oczywiście kto zasiądzie w fotelu wicepremiera - ocenił, odnosząc się do rozłamu w Polsce 2050.
"W tym samym czasie Donald Tusk zamiast chronić polskich pracowników przed rosnącym bezrobociem i masowymi zwolnieniami, skupia się na obronie jednego tylko miejsca pracy: umoczonego w rosyjskie powiązania Marszałka Sejmu"
– ocenił, nawiązując do sprawy unikania weryfikacji przez służby Włodzimierza Czarzastego.
Jedno pytanie
Zdaniem Morawieckiego, Polacy muszą zdać sobie pytanie, które brzmi: "czy stać nas obecnie na rząd nieudaczników ciągle zajmujących się tylko sobą?".
Jak stwierdził, "osiem lat rządów PiS było przewrotem kopernikańskim w polskiej polityce: pokazaliśmy jak może wyglądać władza, która dotrzymuje słowa danego wyborcom, władza, która dba o najsłabszych, w końcu władza, która ma wizję, ambicje i chce aby Polska każdego dnia wzrastała".
"Jest to dziedzictwo, którego nie możemy się wstydzić i jednocześnie obietnica, którą dajemy dziś Polakom: zmienimy ten fatalny rząd chaosu i przywrócimy państwo na właściwe tory!"
– stwierdził.