To zjawisko nasiliło się po epoce kanclerza Kohla i trwa do dziś. Gwarantuje to kompradorska partia Donalda Tuska, której w sukurs przychodzi zawsze jednorazowa konstrukcja ze stajni bezpieki. Czy w wyborach w 2027 roku będzie podobnie? Na pewno zostanie podjęta próba oszukania po raz kolejny polskich wyborców. Nie wypaliła – szyta grubą dratwą – inicjatywa niejakiego Wadima Tyszkiewicza, rozleciała się trzódka Szymona Hołowni, Petru nie gwarantuje już żadnej świeżości, więc… zostało utworzone towarzystwo nazwane Centrum Polska pod wodzą średnio rozgarniętej księgowej Pauliny Hennig-Kloski. A może tyle wystarczy – myślą lekko spanikowani stróże tego, aby Polska nie zmierzała ku niepodległości. Resztki hołownaczków byle jak sklejone z Petru i pozostałościami po innych eksperymentach mają zapewnić Tuskowi niezbędną przewagę i możliwość sklecenia kolejnej koalicji rządowej. Co bardziej podejrzliwi mówią też o tzw. wariancie bezpieczeństwa, którym ma być skuszenie Mateusza Morawieckiego do rozłamania PiS i wejścia w alianse z Tuskiem. Ile w tym jest złych języków i myślenia życzeniowego, przekonamy się dopiero w 2027 roku. Bezpieczniaccy analitycy nie mogą jednak polegać na tym, co jest. Otrzymują przecież na biurka analizy pokazujące wzrost poparcia dla patii prawicowych, które mogą po wyborach odgrywać o wiele poważniejszą rolę niż teraz. Wiedzą też, że jeśli nie zbudują poważnej iluzji istnienia partii centrowej, to wyborcy mogą im spłatać figla w postaci wycięcia partii okrągłostołowych z kręgu realnej gry o władzę. Muszą się zabezpieczyć – i tak rozumiem kolejne sondażowe balony zapowiadające wejście do polityki pana Rafała Brzoski opromienionego przypisanym mu przez media ogromnym sukcesem biznesowym. Potencjalnie to właśnie nowa patia Brzoski ma być najbardziej istotnym czynnikiem potajemnego budowania szalupy dla Tuska. Brzoska, przedstawiany jako niezależny i nakierowany na gospodarkę, miałby firmować nową odsłonę palikotowo-petrowo-hołownianych sztuczek. Rzecz jasna wizerunek partii Brzoski skroi się jako krytyczny wobec obecnej koalicji rządowej. Nabiorą się na niego znowu ci, którzy szukają mitycznego yeti polskiej polityki – „trzeciej drogi”. Wszystko zostanie posypane lukrem nowoczesności, walki o świeckie państwo i prowadzenia Polski przez mętne wody Unii Europejskiej. Oczywiście wymóg pozostawania w UE stanie się oczkiem w głowie działań pana Brzoski. Problem polega na tym, że Brzosce nie bardzo chce się poświęcać czasu na grę w konstruowanym dla niego politycznym cyrku. Na dodatek przejawia cechy samodzielności, co może przysporzyć konstruktorom sporych kłopotów.
Z pewnością dużo pewniejsze wydaje się dęcie w żagle inicjatywy Hennig-Kloski. Sęk jednak w tym, że nienachalna inteligencja liderki tego projektu może doprowadzić do syndromu Kidawy-Błońskiej, kiedy nagromadzenie wpadek i bredni wypowiadanych publicznie sprawi, że projekt sam się skasuje.
Nadzorcy Tuska mają jeszcze jeden problem – po ostatnim hasaniu wypuszczonego na swobodę Włodzimierza Czarzastego notowania postkomunistycznej lewicy mogą spaść poniżej progu wyborczego i wtedy trzeba będzie szybko dmuchać nowy balonik.
📢 Nie pozwól, by niezależny głos zamilkł! 🗽
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) March 15, 2026
📰 Istniejemy tylko dzięki Wam. Każda wpłała to cegiełka, która pozwala nam odpierać ataki i docierać do Polaków z rzetelnymi informacjami. Pokażmy siłę naszej wspólnoty – Twoje wsparcie to gwarancja, że prawda obroni się sama! ✊📡… pic.twitter.com/uA5vAY4z9A