W piątek Super Express opublikował rozmowę z przebywającym na Węgrzech Zbigniewem Ziobro. Były minister sprawiedliwości przekazał gazecie, iż otrzymał w ostatnim czasie groźby.
"Złodzieju, szykuj się na sznurek. Budapeszt jest mniejszy, niż ci się wydaje, śmieciu"
– brzmiały pogróżki.
Groźby od niedoszłego radnego
Wiadomość pochodziła od działacza Wojciecha Matusiaka. W 2024 roku bezskutecznie ubiegał się o stanowisko radnego w Starachowicach. Niedoszły samorządowiec startował z komitetu popieranego przez Platformę Obywatelską i był fotografowany w towarzystwie polityków partii.
Zawiadomienie do prokuratury
Ziobro zapowiedział, że złoży zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. - Pamiętam rok 2010. Działacz PO Ryszard Cyba szukał mnie po całej Warszawie, żeby zabić [...] Na kartce, którą przy nim znaleziono, miał zapisane trzy nazwiska: Kaczyński, Ziobro, Kurski – jego cele. Ostatecznie zamordował pracownika biura poselskiego PiS w Łodzi – Marka Rosiaka. Jak sam zeznał – zabił w zastępstwie tych trzech osób, których bezskutecznie poszukiwał - przypomniał.
Alkohol i omsknięcie palca...?
Z Matusiakiem skontaktował się Fakt. Działacz potwierdził, że jest autorem wiadomości, ale oznajmił, że popełnił błąd podczas pisania, gdy w drugiej ręce trzymał alkohol. - Później wszedłem na Messengera, zobaczyłem tę wiadomość i okazało się, że to pomyłka. Wyszedłem z grzańcem zapalić, pisałem jedną ręką. Miało być: "Żurek już na ciebie czeka", a nie "sznurek" - to efekt autokorekty - przekonywał.
"Każdy, kto pisał na iPhonie, wie, że łatwo się pomylić przy pisaniu jednym palcem, zwłaszcza gdy stoi się z papierosem i grzańcem w ręku"
– dodał.
Jak oznajmił Matusiak "za słowo "śmieciu" przeprasza", gdyż jest "nieeleganckie". Gazeta nie podaje jednak jak działacz zareagował na wiadomość, iż jego groźby mogą być przedmiotem badań prokuratury.