Członkowie Ruchu Obrony Granic próbowali dziś złożyć kwiaty i postawić krzyż pod głazem mającym upamiętniać polskie ofiary II wojny światowej. Berlińska policja uniemożliwiła im to, a po trwających kilkadziesiąt minut negocjacjach i po odśpiewaniu Roty brutalnie ich zaatakowała.
Policja próbowała też uniemożliwić relacjonowanie zajścia obecnemu na miejscu dziennikarzowi Republiki.
Komentując zajścia w Berlinie poseł Dariusz Matecki podkreślił, że “ludzie, którzy szli z krzyżem oddać hołd pomordowanym przez Niemcom Polaków, zostali bestialsko brutalnie zaatakowani i pobici".
- Ta scena jednocześnie przypomina, że Niemcy nie mają u siebie żadnego upamiętnienia kilku milionów Polaków, których wymordowali. Boją się swoich zbrodni. Starają się zmyć z siebie piętno morderców, które na zawsze przy nich zostanie i postawili “kamyk” hańby. Niemcy to naród barbarzyński - powiedział.
- Każdy polski minister, który przykładał do tego rękę, czy oddawał tam hołd, czy składał tam kwiaty, niech ma świadomość tego, że uczestniczy w hańbie naszego narodu. Cienkowska czy inni ministrowie, czy obecny ambasador Polski w Niemczech. To jest kamień hańby i polscy patrioci chcieli tam postawić chociaż krzyż i tablice informujące o tym, w jaki sposób niemieckie państwo zarabiało na niewolniczej pracy Polaków. Okazuje się, że nawet tego nie mogli zrobić
- tłumaczył.
Poseł Matecki wskazał, że członkowie ROG zostali pobici “w państwie, które wszędzie, na każdym rogu buduje minarety meczety. - A krzyż został rzucony jak jakiś śmieć przez niemiecką policję w czasie, kiedy biła Polaków - dodał.
Wyraził opinię, że w tej sytuacji polskich obywateli powinien wspomóc ambasador, ale jest świadomy tego “kto dzisiaj rządzi Polską”. - De facto rządzą Niemcy, więc o ile sami Polacy nie wyciągną tych ludzi za aresztu to polski rząd nic z tym nie zrobi - podsumował nasz rozmówca.