Zatrzymany we wtorek w siedzibie MON w Warszawie wieloletni pracownik resortu obrony usłyszał w środę zarzut szpiegostwa na rzecz obcego wywiadu, a następnie na wniosek prokuratury został aresztowany tymczasowo na trzy miesiące. To mężczyzna, który wiele razy wyjeżdżał na Białoruś w trakcie urlopów.
Wiceminister Wziątek powiedział w czwartek w Polskim Radiu 24, że mężczyzna pracował w strategicznym departamencie resortu i zajmował się prostymi czynnościami o charakterze administracyjnym. Ale...
- Wydaje się, że ta osoba nie miała dostępu do informacji ściśle tajnych, które mają charakter planistyczny, ale być może mogła się o nie otrzeć - stwierdził.
Bez powodów - dodał wiceszef MON - „taka osoba nie byłaby zatrzymana”. Zaznaczył, że obserwacja poprzedzająca zatrzymanie pracownika była wielowątkowa i wymagała prześwietlenia wszystkich obszarów jego aktywności. Zapytany, czy trzy miesiące aresztu wystarczą na przeprowadzenie dochodzenia w sprawie szpiegostwa Wziątek powiedział, że może być to czas niewystarczający.
Podkreślił, że wyjaśnione powinny zostać okoliczności podjęcia się przez tego pracownika szpiegowania dla obcego wywiadu, a wyjaśnienie motywu, którym kierował się pozwoli określić kolejne kroki w postępowaniu, które może doprowadzić do rozpracowania grupy.